Reklama

?Równolegli?

Ekonomia z prawem, a może z psychologią? Studenci coraz częściej wykorzystują szansę studiowania na dwóch uczelniach.

Publikacja: 08.05.2004 10:56

- Moja uczelnia pozostawiała mi sporo czasu wolnego, a egzamin wstępny na UW nie okazał się wielkim problemem - tłumaczy swój wybór Marcin Wojtal, student II roku stosunków międzynarodowych na SGH i I roku prawa na Wydziale Prawa i Administracji UW. - Myślę, że połączenie nauk ekonomicznych i prawniczych uchodzi za prestiżowe. Znam wiele osób, które wybrały tak samo - dodaje.

Znaleźć pracę

Nieco inaczej argumentuje swoją decyzję Jakub Wojciechowski, student II roku psychologii na UW i I roku SGH (planowany kierunek - metody ilościowe i systemy informacyjne!). - Psychologia to piękny kierunek, ale, niestety, szanse zatrudnienia po nim są małe. Dzięki studiowaniu na SGH moje szanse na znalezienie pracy w przyszłości rosną - mówi. Obaj nie mają jeszcze konkretnych planów zawodowych na przyszłość.

Inaczej jest w przypadku Krzysztofa Zeniuka, który próbował pogodzić Wydział Elektroniki na Politechnice Warszawskiej z SGH, będąc na obu uczelniach na pierwszym roku. Nie udało się, głównie z przyczyny układu tygodniowego zajęć i pozostał wierny elektronice. Jednakże w tym roku zdecydowanie zdaje po raz drugi na SGH. - To naprawdę sensowne połączenie - argumentuje. - Weźmy pod uwagę na przykład taką dziedzinę, jak informatyka w bankowości i finansach.

Codzienność

Reklama
Reklama

Ale studia równoległe to nie tylko plany na przyszłość, ale również zmagania z codziennością... Jeśli zrezygnuje się z części wykładów, a uczelnie nie są bardzo od siebie oddalone, to nie ma dużych problemów. Gorzej jest, gdy przychodzi sesja. Trzeba wtedy kombinować z terminami zerowymi, pierwszymi i drugimi, aby nic nie kolidowało. - Na przykład raz na SGH musiałem zdawać informatykę w drugim terminie, właśnie z powodu egzaminu na prawie w tym samym czasie co pierwszy termin - mówi Marcin, i dodaje: - I oczywiście trzeba raczej zrezygnować z nadziei na wysokie oceny.

- Czasem jest to, niestety, związane z bieganiem, biurokracją, pisaniem podań... Studia równoległe mają duży minus jeśli ktoś lubi leniuchować - zauważa Jakub. Jako że coraz więcej studentów chce zwiększyć szanse przyszłej kariery, starają się sami zadbać o wzajemną pomoc. - Na przykład na SGH powstaje coś na kształt komisji ds. studiów równoległych. Naszym zadaniem jest koordynowanie tego "wynalazku", ogólnie pojęte ułatwianie życia - mówi Łukasz Rey, studiujący na SGH i WPiA UW. - Do tej pory wymieniliśmy między sobą masę cennych uwag i notatek, których jako "równolegli", zwykle będący tylko na części zajęć, sami byśmy nie mieli.

Czas wolny

- To jest tylko sprawa dobrej organizacji - komentuje Krzysiek. - Wiele czasu na co dzień marnujemy na bezsensowne czynności, jak na przykład oglądanie telewizji. W wypadku studiowania wypełniamy nasz czas bardziej efektywnie.

- Właściwie najgorzej jest, kiedy trzeba zrobić jakąś dodatkową pracę, ale normalnie, jeśli rezygnuje się z niektórych zajęć, to i wolny czas się znajdzie - dodaje Kuba.

Generalnie jednak żaden z rozmówców nie żałuje swojego wyboru i poleca go innym. Można poznać nowych ludzi, nowe miejsca, a także zdobyć wiedzę, która może nam się przydać w rozwiązywaniu codziennych problemów. - Myślę, że warto spróbować. Nic się nie traci, a można na przykład odkryć w sobie nowe talenty - mówi Jakub.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama