- Jesteśmy zainteresowani zaangażowaniem kapitałowym w WFM - mówi Roman Gabryś, prezes Jaromy, producenta maszyn do obróbki drewna. - Trwają rozmowy z głównymi akcjonariuszami. Na razie wszystkie warianty są możliwe - dodaje. Nie wiadomo więc jeszcze, czy obecni udziałowcy sprzedadzą wszystkie posiadane papiery (rodzina Bików ma ponad 44% akcji, a Skarb Państwa dysponuje ponad 22-proc. pakietem) i czy jedynym kupującym będzie Jaroma, czy też np. jej właściciele. Powiązanie kapitałowe Jaromy i spółki giełdowej byłoby konsekwencją podpisanego w lutym listu intencyjnego, a miesiąc później - umowy o współpracy handlowej. - Dzięki pozyskaniu od Jaromy środków finansowych na produkcję, znów jesteśmy na rynku - możemy produkować i handlować - komentuje Wojciech Krych, prezes WFM, które do tej pory borykały się z brakiem płynności finansowej.
Na przełomie roku możliwe jest pozyskanie przez giełdową firmę nowych kapitałów. Najprawdopodobniej odbędzie się to w drodze emisji obligacji zamiennych na akcje, skierowanej m.in. do Jaromy i jej właścicieli. Akcjonariuszami potencjalnego inwestora WFM są osoby prywatne (po przejęciu w 2002 r. pakietu od NFI) oraz niemal w 30% Skarb Państwa. - WFM działa w pokrewnej dla nas branży, ma dobrą markę, produkt i rynek. Jeśli pomożemy spółce finansowo - widzimy szansę na zyskowną inwestycję - twierdzi R. Gabryś.
Dziś branża spotyka się w Poznaniu
Od dziś do piątku trwają targi Meble i Kuchnia, organizowane przez Międzynarodowe Targi Poznańskie. weźmie w nich udział ok. 580 wystawców krajowych i zagranicznych. - Bez wątpienia jest to jedna z największych krajowych imprez meblarskich, choć rosną jej poważni konkurenci - mówi Julian Nuckowski, prezes Swarzędza. Na znaczeniu nabierają m.in. targi w Mediolanie i Kolonii. - Większe firmy coraz częściej decydują się na organizowanie tzw. targów domowych, czyli we własnych siedzibach - twierdzi Wojciech Krych, prezes WFM. - Targi są dobrą okazją do zaprezentowania oferty, porównania wzornictwa, spotkania się ze środowiskiem, w tym oczywiście z klientami. Co szczególnie ważne, licznie przybywają tu handlowcy zza wschodniej granicy - dodaje szef Swarzędza. Jego zdaniem, na targach zazwyczaj nie podpisuje się kontraktów. - Jest to natomiast szansa na nawiązanie pierwszych kontaktów, które po kolejnych rozmowach mogą przekształcić się w konkretne umowy - mówi J. Nuckowski.