Reklama

Bez Polskiego Cukru na unijnym rynku

Zapowiedź podwyżek cen cukru wraz z wejściem Polski do UE wywołała masowe wykupywanie go ze sklepów, co spowodowało znaczną podwyżkę jego ceny. Jednak boom cukrowy nie oznacza, że Krajowa Spółka Cukrowa, której udział w rynku wynosi ponad 40%, odbije się od dna. Jeśli nie zostanie ona zrestrukturyzowana i dokapitalizowana - to grozi jej bankructwo.

Publikacja: 11.05.2004 09:22

Cukier to jedyny produkt spożywczy, którego cena jest regulowana w UE. Czyli cukrownie w krajach Wspólnoty sprzedają go po cenach ustalanych przez Brukselę. - Cena interwencyjna jest stała i nie może spaść poniżej określonego poziomu - tłumaczy Jan Krzysztof Ardanowski, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Obecnie za tonę płaci się 632 euro, czyli po przeliczeniu 0,6 euro za kilogram. Według szacunków KSC, po wejściu do Unii za kilogram cukru zapłacimy ok. 3,5 zł - Cena u producentów będzie oscylowała koło 3,10 zł, do tego oczywiście należy doliczyć marże hurtowni oraz sklepów - powiedział Łukasz Wróblewski, rzecznik KSC. Jednak po naszym wejściu do UE będzie obowiązywała cena interwencyjna zarówno na skup buraka od rolników, jak i na sprzedaż przetworzonego surowca. Na unijnych przepisach zyskają głównie rolnicy, którzy dostaną więcej za swój towar oraz sklepikarze, którzy nakładają marżę.

Boom cukrowy

Obecnie za kilogram cukru płacimy niewiele mniej niż byłoby po obowiązkowej unijnej podwyżce, bo 3,10 zł. Wbrew krążącym pogłoskom cukier nie zdrożał obowiązkowo wraz z wejściem do Unii. Stanie się to o dwa miesiące później. - Wynika to ze specyfiki produkcji, wtedy zaczyna się nowa kompania cukrowa - tłumaczy Ł. Wróblewski. Dlatego bardzo prawdopodobny wydaje się scenariusz, że do lipca nasze ceny będą już całkowicie "unijne". - Na tej dzikiej panice korzystają głównie sklepy i hurtownie, zawyżając marżę. - mówi J. K. Ardanowski. Ł. Wróblewski szacuje, że jego spółka od 29 marca, kiedy zanotowano pierwszą gwałtowną zwyżkę cen cukru, sprzedała dwukrotnie więcej tego surowca. - Jednak w przyrodzie nic nie ginie. Obecne zainteresowanie przełoży się na jego brak w kolejnych miesiącach - powiedział Ł. Wróblewski. Dlatego nie ma co liczyć, że wzrost sprzedaży w sposób znaczący wpłynie na kondycję KSC.

KSC na progu bankructwa

Największy udział w polskim rynku cukru ma KSC (ok. 40%), następne są Suedzuker wraz ze Śląską Spółką Cukrową (ok. 25%), Pfeifer und Langen (ok. 16,5%), British Sugar (ok. 10,5%) oraz Nordzucker (ok. 8%). KSC, zwana Polskim Cukrem, powstała w październiku ubiegłego roku w wyniku połączenia 22 cukrowni. - Ale są to jedne z gorszych cukrowni. Te lepsze zostały dużo wcześniej sprzedane zagranicznym koncernom - powiedział Krzysztof Wawrzyniec Borkowski, senator z PSL. Przyznaje to Krzysztof Kowa, prezes spółki, która przejęła łącznie prawie 300 mln złotych zobowiązań. - Tylko dwie cukrownie nie miały pozaciąganych kredytów - powiedział K. Kowa. Ubiegły rok KSC zakończyła 80 mln stratą. Zdaniem ekspertów, jeśli w najbliższym czasie nie przeprowadzi się restrukturyzacji, to Polski Cukier czeka bankructwo, a otwarcie unijnego rynku może ten proces jeszcze przyspieszyć.

Reklama
Reklama

Ratunkiem restrukturyzacja

Do najważniejszych działań restrukturyzacyjnych według strategii spółki należą: skoncentrowanie produkcji, wzrost wydajności oraz wygaszenie produkcji w cukrowniach nie rokujących na przyszłość. - Do 2005 roku zamierzamy wyłączyć osiem cukrowni, chcemy docelowo zostawić tylko silne i rentowne - powiedział Ł. Wróblewski. Następnym priorytetem jest restrukturyzacja zadłużenia. - Właśnie toczą się negocjacje z bankami, aby zmienić terminy spłaty kredytów - powiedział rzecznik KSC. Spółka liczy także na dokapitalizowanie ze Skarbu Państwa. Wiceminister Józef Woźniakowski zapewnił, że "nie ma obaw" i Polski Cukier dostanie akcje o wartości 60 mln złotych. Jednak odchodząca Rada Ministrów nie znalazła czasu, aby zająć się tą kwestią. Restrukturyzacja KSC utknęła więc w martwym punkcie. - Jeśli nie uda się przeprowadzić tych zmian to nie będziemy mogli konkurować na rynku unijnym - uważa Ł. Wróblewski. Jednak na razie zmian, jak nie było, tak nie ma. A już trzeci zarząd "potyka się" na restrukturyzacji. - Cukrownie, które mają zostać zlikwidowane, protestują, zaczynają mieszać się w to politycy i odwołuje się zarząd - podsumował J. K. Ardanowski.Unijna reforma rynku

Podstawowym problemem dla polskich producentów cukru jest także czekająca ich w 2006 roku reforma branży, którą zapowiada UE. Komisja Europejska przedłożyła Radzie trzy propozycje reformy rynku. Wariant pierwszy zakłada status quo - czyli utrzymanie kwot produkcji i ceny interwencyjnej oraz, co za tym idzie, nie przewiduje się płatności bezpośrednich dla plantatorów buraków. Wariant drugi zakłada obniżkę cen na rynku wewnętrznym Unii oraz zmniejszenie kwot. Straty w dochodach rolników i producentów cukru mają zostać zrównoważone przez dopłaty bezpośrednie. A ostatni wariant reformy rynku cukru to pełna jego liberalizacja w latach 2010-2015, czyli zniesienie krajowego systemu wsparcia cen, zaniechanie kwot produkcji oraz usunięcie taryf celnych. Także w tym przypadku rozważana jest możliwość wprowadzenia płatności bezpośrednich. Jednak w przypadku obniżki cen, nowe kraje członkowskie nie będą miały prawa do całej rekompensaty. Do pełnych dopłat będziemy dochodzić stopniowo, od 25% w pierwszym roku członkostwa, do 100% w 2019 roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama