Cukier to jedyny produkt spożywczy, którego cena jest regulowana w UE. Czyli cukrownie w krajach Wspólnoty sprzedają go po cenach ustalanych przez Brukselę. - Cena interwencyjna jest stała i nie może spaść poniżej określonego poziomu - tłumaczy Jan Krzysztof Ardanowski, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Obecnie za tonę płaci się 632 euro, czyli po przeliczeniu 0,6 euro za kilogram. Według szacunków KSC, po wejściu do Unii za kilogram cukru zapłacimy ok. 3,5 zł - Cena u producentów będzie oscylowała koło 3,10 zł, do tego oczywiście należy doliczyć marże hurtowni oraz sklepów - powiedział Łukasz Wróblewski, rzecznik KSC. Jednak po naszym wejściu do UE będzie obowiązywała cena interwencyjna zarówno na skup buraka od rolników, jak i na sprzedaż przetworzonego surowca. Na unijnych przepisach zyskają głównie rolnicy, którzy dostaną więcej za swój towar oraz sklepikarze, którzy nakładają marżę.
Boom cukrowy
Obecnie za kilogram cukru płacimy niewiele mniej niż byłoby po obowiązkowej unijnej podwyżce, bo 3,10 zł. Wbrew krążącym pogłoskom cukier nie zdrożał obowiązkowo wraz z wejściem do Unii. Stanie się to o dwa miesiące później. - Wynika to ze specyfiki produkcji, wtedy zaczyna się nowa kompania cukrowa - tłumaczy Ł. Wróblewski. Dlatego bardzo prawdopodobny wydaje się scenariusz, że do lipca nasze ceny będą już całkowicie "unijne". - Na tej dzikiej panice korzystają głównie sklepy i hurtownie, zawyżając marżę. - mówi J. K. Ardanowski. Ł. Wróblewski szacuje, że jego spółka od 29 marca, kiedy zanotowano pierwszą gwałtowną zwyżkę cen cukru, sprzedała dwukrotnie więcej tego surowca. - Jednak w przyrodzie nic nie ginie. Obecne zainteresowanie przełoży się na jego brak w kolejnych miesiącach - powiedział Ł. Wróblewski. Dlatego nie ma co liczyć, że wzrost sprzedaży w sposób znaczący wpłynie na kondycję KSC.
KSC na progu bankructwa
Największy udział w polskim rynku cukru ma KSC (ok. 40%), następne są Suedzuker wraz ze Śląską Spółką Cukrową (ok. 25%), Pfeifer und Langen (ok. 16,5%), British Sugar (ok. 10,5%) oraz Nordzucker (ok. 8%). KSC, zwana Polskim Cukrem, powstała w październiku ubiegłego roku w wyniku połączenia 22 cukrowni. - Ale są to jedne z gorszych cukrowni. Te lepsze zostały dużo wcześniej sprzedane zagranicznym koncernom - powiedział Krzysztof Wawrzyniec Borkowski, senator z PSL. Przyznaje to Krzysztof Kowa, prezes spółki, która przejęła łącznie prawie 300 mln złotych zobowiązań. - Tylko dwie cukrownie nie miały pozaciąganych kredytów - powiedział K. Kowa. Ubiegły rok KSC zakończyła 80 mln stratą. Zdaniem ekspertów, jeśli w najbliższym czasie nie przeprowadzi się restrukturyzacji, to Polski Cukier czeka bankructwo, a otwarcie unijnego rynku może ten proces jeszcze przyspieszyć.