Za jedno euro płacono wczoraj 256,65 forintów, czyli najwięcej od 10 tygodni. Analitycy spodziewają się, że euro będzie wyceniane na 260 forintów. Węgierski przypadek jest szczególny. Wielu zagranicznych inwestorów zagranicznych kupiło forinta, co spowodowało jego aprecjację w tym roku. Teraz go sprzedają. Duże zaangażowanie zagranicy w węgierską walutę powoduje, że w regionie jest ona najbardziej podatna na wahania.
Jednak wczoraj taniał nie tylko forint. Spadł kurs polskiej waluty, z 3,99 zł do 4,03 zł za dolara. Obniżyły się notowania czeskiej i słowackiej korony.
Główny powód to wieści napływające zza Atlantyku. W piątek w USA opublikowano bardzo dobre dane z rynku pracy. Szef Fed Alan Greenspan kilkakrotnie już mówił, że tylko niepewna sytuacja na rynku pracy powstrzymuje bank centralny od podwyższenia stóp.
Większe koszty pieniądza w USA czy w Europie Zachodniej odciągną część inwestorów z emerging markets. O tym, że zagranica zaczyna wycofywać się z naszego regionu, świadczy już indeks obligacji z rynków wschodzących (EMBI) tworzony przez J.P. Morgan Chase. Wczoraj stracił 1,3%, a w piątek aż 1,9%, co było najsilniejszą zniżką jednodniową od stycznia 1999 r.