Bazą do przygotowania tak ambitnej prognozy finansowej są pierwsze miesiące tego roku, które przyniosły szybki wzrost sprzedaży spółki. - Tylko w I kwartale roku kalendarzowego nasza sprzedaż była większa o 50% w porównaniu z początkiem 2003 r. - tłumaczy Mirosław Załęski, prezes Betacomu. W samym marcu obroty były wyższe o 80% niż przed rokiem. Taki wynik był możliwy, bo do firmy wpłynęły środki z publicznej subskrypcji akcji, która miała wartość 12,5 mln zł. Także o 80% wzrosła sprzedaż w kwietniu. - Jest bardzo prawdopodobne, że taką dynamikę uda się utrzymać w całym I kwartale naszego roku obrotowego. Kolejne wyglądają równie obiecująco - zapowiada prezes spółki. Zapewnił, że większe przychody nie zostały wygenerowane przez pojedyncze umowy o dużej wartości. - Mamy silnie zdywersyfikowaną sprzedaż, a wartość największych kontraktów nie przekracza kilku milionów złotych. Wzrost obrotów wynika z poszerzania "starych" umów i zdobywania nowych klientów - mówi M. Załęski.
Betacom już po raz drugi zdecydował się na opublikowanie prognozy finansowej na cały rok. Tej za rok obrachunkowy 2003/2004 nie zrealizował. Spółka tłumaczyła wtedy, że nie udało się jej podpisać w oczekiwanym wcześniej terminie kilku kontraktów, których realizacja się przesunęła. Teraz, jak zapewnia prezes Załęski, ma być zupełnie inaczej. Tym bardziej że prognoza nie uwzględnia efektów planowanych inwestycji kapitałowych w inne podmioty.
Betacom to nieduża spółka informatyczna oferująca systemy e-learningowe (szkolenia przez internet). Firma świadczy także usługi integracyjne, buduje sieci, handluje sprzętem komputerowym.