Największy w historii okazał się deficyt USA w handlu z krajami z Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC). Departament Handlu podał, że średnia cena ropy naftowej wynosiła w marcu 30,64 USD za baryłkę, najwięcej od 1983 r. USA kupiły ropy za 10,2 mld USD, a ich deficyt z OPEC wyniósł 5,6 mld USD.

W sumie amerykański import zwiększył się o 4,6%, do 140,7 mld USD, co było największym wzrostem od marca 1993 r., kiedy Stany Zjednoczone wychodziły z recesji. Eksport zwiększył się o 2,6%, do 94,7 mld USD.

Do wzrostu cen ropy przyczyniły się przede wszystkim obawy o zakłócenie dostaw w wyniku ciągłego napięcia na Bliskim Wschodzie i zapowiedzi OPEC obniżenia limitów wydobycia. Natomiast ulgi podatkowe, rekordowo niskie stopy procentowe i poprawa na rynku pracy sprawiły, że wzrósł popyt Amerykanów na samochody, sprzęt elektroniczny i inne towary produkowane poza Stanami Zjednoczonymi. Na szczęście przyspieszenie gospodarcze na świecie i niski kurs dolara przyczyniły się do wzrostu amerykańskiego eksportu, dzięki czemu deficyt handlowy nie był jeszcze większy. Ale i tak przekroczył prognozy ekonomistów, którzy spodziewali się go na poziomie 43 mld USD w porównaniu z 42,1 mld w lutym.

Droga była nie tylko ropa naftowa, ale również ruda żelaza, miedź, stal i inne surowce. W rezultacie indeks cen importowych zwiększył się w marcu o 0,8% i był to szósty z rzędu wzrost tego wskaźnika. Nie zniechęciło to Amerykanów do kupowania za granicą. Import towarów konsumpcyjnych wzrósł do 31,3 mld USD, co też było wartością rekordową.

Od kilku lat ekonomistów, ale również amerykańskich polityków, niepokoi deficyt handlowy USA z Chinami. W marcu pod tym względem nic się nie zmieniło, mimo nałożonych na jesieni ub.r. restrykcji. Deficyt znowu zwiększył się i wyniósł 10,4 mld USD w porównaniu z 8,3 mld w lutym. Wprawdzie USA zanotowały rekord w eksporcie do Chin, ale był on wart tylko 3,4 mld USD, podczas gdy za towary kupione w Chinach zapłacono 13,8 mld USD.