W komunikacie prasowym spółka podała, że osiągnięte wyniki dowodzą, iż jest dobrze zarządzana i znajduje się w bardzo dobrej kondycji ekonomicznej. Odzwierciedlają również stały trend dynamicznego wzrostu. Tylko, że w porównaniu z I kwartałem ub.r. przypis składki brutto zwiększył się zaledwie o 8,2 mln zł, do 1,28 mld zł. A jeszcze w ubiegłym roku ubezpieczyciel notował, w zależności od kwartału, 4-5 proc. wzrost przychodów ze składek. Mamy więc do czynienia z wyraźnym spadkiem dynamiki sprzedaży.
Skąd wziął się tak duży zysk? Po pierwsze poprawił się o 93,3 mln (wyniósł 236,6 mln zł) wynik z podstawowej działalności. Stało się tak, mimo że wzrosła o 27,7 mln zł wartość wypłaconych świadczeń (koszty działalności ubezpieczeniowej spadły o 1,8 mln zł). Wygląda więc na to, że ubezpieczyciel rozwiązał część rezerw techniczno-ubezpieczeniowych. Po drugie wzrosły bardzo znacznie przychody z lokat. Zysk brutto PZU Życie dzięki tym czynnikom wzrósł blisko trzykrotnie, do 307,9 mln zł. Co ciekawe, zysk netto jest o 26,8 mln zł niższy, niż wynikałoby z potrącenia 19-proc. stawki podatku CIT. PZU Życie musiało więc dokonać jakichś odpisów.