Jeśli coś zaskakuje w obecnym rozwoju wydarzeń na rynkach finansowych, to jego konwencjonalność. Zgodnie z najprostszym modelem cyklu koniunkturalnego ożywienie gospodarcze, które w swej początkowej bezinflacyjnej fazie jest najbardziej korzystne dla akcji, osiągnęło etap na którym ujawniające się stopniowo inflacyjne konsekwencje wcześniejszego wzrostu popytu przekładają się na wzrost długoterminowych stóp procentowych (spadki cen obligacji). To ostatnie zjawisko zapowiada z kolei podwyżki podstawowych stóp procentowych w wykonaniu banków centralnych (przynajmniej w USA i Polsce).

Równocześnie rosnąca do coraz bardziej atrakcyjnych poziomów rentowność długoterminowych obligacji zaczyna podważać sensowność trzymania akcji, których ceny w czasie wcześniejszej hossy znacząco wzrosły. Co więcej, obecny wzrost stóp procentowych zapowiada wyhamowanie ogólnego poziomu popytu w przyszłości, co tym bardziej obniża atrakcyjność akcji. Obecne spadki cen obligacji na świecie mogą co prawda trochę dziwić ze względu na fakt, że wyraźne ostatnio schłodzenie na rynku surowców (w szczególności metali szlachetnych) sygnalizuje raczej wygasanie impulsu inflacyjnego (o czym najwyraźniej nie wie jednak jeszcze rynek ropy).

Przecenę obligacji można odbierać jako sygnał braku zaufania rynków do polityki banków centralnych (szczególnie Rezerwy Federalnej, które nadal zwlekają z zaostrzeniem polityki pieniężnej. Spread pomiędzy rentownością 10-latek rządu USA a oprocentowaniem funduszy federalnych osiągnął obecnie poziom 3,80%. W minionym 30--leciu spread ten był szerszy zaledwie 2 razy: w latach 1982-1984 oraz w 1992 r. Następne posiedzenie Fed jest jednak dopiero 29/30 czerwca, co oznacza, że najprawdopodobniej rynki obligacji jeszcze przez półtora miesiąca nie otrzymają ze strony Fed upragnionego sygnału troski o poziom przyszłej inflacji.

Obecna sytuacja na światowych rynkach bardzo przypomina tą z wiosny 1987 r., co zapowiada długie i gorące lato. Osobiście oczekuję zakończenia rozpoczętej obecnej fali spadków w okolicach poziomu 1530 pkt dla WIG20.