Sprzedaż Euronextu w pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku wyniosła 236,7 mln euro, podczas gdy rok wcześniej 214,1 mln euro. Po raz kolejny firma odnotowała wzrost przychodów z działalności na rynku derywatów - o 17%, do 94,8 mln euro. Obroty kontraktami terminowymi na rynkach w Paryżu, Amsterdamie i na londyńskiej EuronextLiffe wzrosły o 30%. Z kolei o 42% skoczyły przychody z opłat od emitentów, do 8,2 mln euro. Pieniądze wpłynęły m.in. od tak wyczekiwanych debiutantów. W I kwartale na Euronext pojawiło się sześć nowych spółek. W analogicznym okresie ub.r. debiut był tylko jeden.

O 2,3% spadły przychody z opłat za handel akcjami, chociaż wolumen obrotu tymi papierami na wszystkich czterech rynkach Euronextu wzrósł o 15,6%. Wpływy z opłat mogłyby być większe, ale Euronext musiał zmniejszyć kwoty pobierane od emitentów i innych uczestników rynku. To efekt coraz silniejszej konkurencji między czołowymi europejskimi giełdami. Zarówno Deutsche Boerse, jak i London Stock Exchange zaproponowały w tym roku inwestorom obrót akcjami spółek z Amsterdamu. Euronext musiał zareagować obniżką opłat.

W piątek Euronext podał tylko wyniki sprzedaży. Rynek odebrał je dobrze. W połowie sesji w Paryżu walory sojuszu drożały o 1,3%. Od początku roku ich cena wzrosła już o 17%. To dobry wynik na tle konkurentów. Akcje LSE zdrożały w tym czasie o 9%, a walory Deutsche Boerse spadły o 2%. Informację o wyniku netto Euronext opublikuje 27 maja.