Reklama

Wrócić do trendu wzrostowego będzie trudno

Krajobraz po pierwszej fali wyprzedaży nie jest wesoły: połamane trendy wzrostowe, duże straty inwestorów, którzy kupowali akcje na szczytach. Czy giełda da radę się podnieść?

Publikacja: 15.05.2004 09:57

Gdyby odpowiadać na to pytanie z punktu widzenia analizy technicznej, to odpowiedź brzmiałaby - jeśli tak, to nieprędko. Na razie jednak kilka najbliższych sesji może okazać się całkiem udanych. Od szczytu z 13 kwietnia WIG20 stracił prawie 14%. To typowy "rozmiar" spadku, po którym koniunktura poprawia się. Niemal dokładnie tyle samo indeks stracił we wszystkich trzech zeszłorocznych falach spadkowych (zakończonych w marcu, wrześniu i listopadzie). Wyczerpał się także zasięg zniżki, wynikający z wysokości kanału wzrostowego, który WIG20 opuścił pod koniec kwietnia. To też dobra okazja do poprawy koniunktury.

Tylko odreagowanie po wrześniowej wyprzedaży nie doprowadziło WIG20 do nowych maksimów. Nawet jednak wtedy indeks zyskał 14%. Wątpię jednak, żeby czekała nas powtórka z rozrywki. Wzrost? Być może, ale niezbyt okazały.

Najsilniejszą przeszkodą na drodze kupujących jest poniedziałkowa luka bessy. Górne ograniczenie tej formacji znajduje się na poziomie 1700 punktów. Od piątkowego zamknięcia (1624,5 pkt) dzieli nas od tej wartości jeszcze 70 punktów.

Połamane trendy

Gwałtowna wyprzedaż sprawiła, że wykres WIG20 znalazł się poniżej głównej linii trendu wzrostowego. To istotny sygnał sprzedaży ze strony wskaźników technicznych, poparty dodatkowo wszelkimi możliwymi zachętami do pozbycia się akcji.

Reklama
Reklama

Linię trendu wzrostowego przebił nie tylko sam indeks, ale także większość spółek wchodzących w jego skład - m.in. PKN Orlen, KGHM, TP. Spisujący się najsłabiej Softbank jest o krok od najniższego kursu w ostatnich 52 tygodniach.

Wyprzedaży nie oparły się także średnie i mniejsze spółki, wchodzące w skład indeksów MIDWIG i WIRR. One też spadły poniżej linii trendu. Na razie jednak siła relatywna, mierząca zachowanie tych wskaźników względem WIG20, wciąż pozostaje w trendzie wzrostowym. Ankietowani przez nas w poniedziałek analitycy nie byli pewni, czy mniejsze firmy utrzymają przewagę nad większymi. Analiza techniczna wskazuje, że na razie tak będzie.

To już koniec spadków?

Sonda, którą przeprowadziliśmy po poniedziałkowym "tąpnięciu" (WIG20 -2,9%) wśród analityków biur maklerskich, pokazuje, że bardzo ważną rolę odgrywa 1600 punktów. Kiedy pytaliśmy o poziom, na którym zakończą się spadki, większość wskazywała właśnie tę wartość. To dlatego, że tutaj znajduje się 62-proc. zniesienie ostatniej fali wzrostowej, zapoczątkowanej w listopadzie zeszłego roku. Proporcje między ruchami cen, oparte na liczbach Fibonacciego mówią, że korekta zabierze 38,2% albo 61,8% dystansu, który wcześniej pokonał wykres. Jeśli ta druga wartość zostanie przekroczona, to znaczy, że z rynkiem jest słabo. Wtedy zostaje zniesiona z reguły cała korygowana fala. W tym przypadku oznaczałoby to, że WIG20 znajdzie się gdzieś w okolicach 1415 pkt (listopadowy dołek). Mielibyśmy wtedy korektę nie tylko ostatniej, ale całej zapoczątkowanej jeszcze w październiku 2002 r. fali wzrostowej. Ale to dalsza przyszłość.

Rynki zagraniczne straszą

W "fundamentach" właściwie wszystko jest wiadomo - Polska ma wysoki wzrost PKB, wyniki spółek poprawiły się, politycznie jesteśmy i będziemy niestabilni. Ceny ropy naftowej są wysokie, podwyżka stóp procentowych przez RPP jest prawdopodobna. Choć trudno przypuszczać, żeby z bardzo szeroko pojętej sfery okołorynkowej nadeszły jakieś dobre informacje, to i wszystkie niebezpieczeństwa są z grubsza zidentyfikowane. Nie powinny mieć wpływu na notowania.

Reklama
Reklama

Dlatego, jeśli szukać czynnika, który może zepchnąć nas na jeszcze niższe poziomy, wskazałbym giełdy zagraniczne krajów rozwiniętych. Przez rynki wschodzące już przetoczyła się fala wyprzedaży. Najważniejsze indeksy południowoamerykańskie (brazylijska Bovespa i argentyński Merval) straciły od styczniowych szczytów ponad 25%. Na giełdzie we Frankfurcie czy na NYSE i Nasdaqu w Nowym Jorku spadek zatrzymał się w bardzo istotnym miejscu - na poziomie dolnego ograniczenia kilkumiesięcznych trendów bocznych. Spadek poniżej marcowych dołków na wykresie DAX, S&P 500 i Nasdaq Composite będzie sygnałem do wyprzedaży.

Najbliższy tydzień zapowiada się lepiej od czterech ostatnich, w trakcie których WIG20 tracił na wartości. Kto jednak zdecyduje się kupić akcje (szczególnie dużych spółek), będzie stąpał po bardzo cienkiej linie - w każdej chwili może spaść w przepaść.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama