Reklama

Belka ma największe szanse

Do 28 maja Sejm musi wyłonić swojego kandydata na premiera. Rysują się trzy możliwe scenariusze. Według najbardziej prawdopodobnego, SLD podtrzyma kandydaturę Marka Belki i przeforsuje ją głosami SdPl. W dwóch kolejnych kluczową rolę odegra PSL.

Publikacja: 18.05.2004 09:34

W niedzielę Socjaldemokracja Polska przedstawiła plan, który pozwoliłby funkcjonować gabinetowi M. Belki do jesieni. Ma on zapobiec sierpniowym wyborom, do których doszłoby, gdyby nie udało się wyłonić nowego rządu. Zdaniem SdPl, wprawdzie "obecny parlament wyczerpał już całkowicie swoją energię", jednak jest kilka spraw niecierpiących zwłoki, które powinny zostać jak najszybciej załatwione. I tym ma się zająć właśnie rząd Belki.

Gwarancje pisane palcem

po wodzie

Według propozycji SdPl, M. Belka będzie zobowiązany do przedstawienia tzw. minimum programowego, którego zakres zostanie uzgodniony z partiami, gotowymi poprzeć jego gabinet. Po załatwieniu "spraw pilnych" ma nastąpić samorozwiązanie Sejmu. Lider SdPl Marek Borowski zaproponował, aby kluby SLD, UP, SdPl oraz inne skłonne dać Markowi Belce jeszcze pięć miesięcy, wniosły do laski marszałkowskiej projekt uchwały o skróceniu kadencji Sejmu. W odrębnym oświadczeniu kluby mają się także zobowiązać do głosowania za jego przyjęciem. Wówczas nowe wybory mogłyby się odbyć w listopadzie. Jednak jak przyznaje Andrzej Celiński z SdPl, takie zobowiązanie nie ma mocy prawnej, a dotrzymanie takiej deklaracji ma gwarantować przyzwoitość. - Jeśli ktoś postąpi inaczej, będzie całkowicie spalony na scenie politycznej - powiedział.

Rząd minimum programowego

Reklama
Reklama

Największą rację bytu ma właśnie propozycja SdPl. Koalicja rządząca wraz z liczącym 33 posłów SdPl będzie miała łącznie 205 posłów. Do przeforsowania wotum zaufania przy pierwszym rozdaniu, kiedy SdPl głosowała przeciwko rządowi M. Belki, zabrakło 38 głosów. Dlatego te 33 głosy powinny załatwić sprawę. Zwłaszcza że nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że niektóre małe partie poważnie rozważają poparcie propozycji M. Borowskiego. Założyć należy, że i tym razem dziewięciu posłów niezrzeszonych udzieli wotum zaufania gabinetowi Belki. Także Prawo i Sprawiedliwość nie odcina się całkowicie od propozycji SdPl. - Musielibyśmy jednak uzyskać gwarancje, że przez ten czas rząd nie podejmie żadnych decyzji prywatyzacyjnych - powiedział Adam Bielan, rzecznik PiS. - Jednak nie za bardzo w to wierzymy i nie ufamy M. Belce - dodał. Pozostali wielcy gracze na scenie politycznej: PO, PSL, Samoobrona oraz LPR (łącznie 150 głosów) - twardo opowiadają się za jak najwcześniejszymi wyborami.

Jeśli nie Belka, to kto?

Kolejnym wariantem jest porozumienie się koalicji rządzącej z PSL. Dawałoby to łącznie 209 głosów. Wymagać to będzie jednak wysunięcia innego kandydata na premiera, gdyż PSL z całą stanowczością zapowiedziało, że M. Belki nie poprze. Sami ludowcy przyznają, że szanse na taką koalicję są "mizerne". Przewodniczący klubu Zbigniew Kuźmiuk przyznaje, że PSL nastawia się na układ, w którym nie będzie SLD i liczy na zmontowanie koalicji wśród partii opozycyjnych. - 262 posłów zadecydowało, że nie chce rządu Belki i wśród nich łatwiej będzie znaleźć wystarczające poparcie dla nowego rządu, pod nowym przewodnictwem - powiedział Z. Kuźmiuk. - Nie mamy jeszcze kandydata i nikogo wbrew pogłoskom nie forsujemy - dodał. Wariant ten wydaje się jednak całkowicie nierealny. Zarówno PO, Samoobrona, jak i LPR deklarują, że opowiedzą się za wcześniejszymi wyborami. Jedynie PiS zgodziło się podjąć rozmowy z PSL.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama