Jeden na 22, czyli 4,6% szefów europejskich spółek, zostało zwolnionych z posady w ubiegłym roku. Najczęściej na zmiany na najwyższych stanowiskach w zarządzie decydowały się firmy z Niemiec, gdzie został zwolniony co dwunasty dyrektor generalny. Zarówno w przypadku samych Niemiec, jak i całej Europy był to rekordowy pod tym względem rok. Tymczasem w skali globalnej niecałe 10% spośród 2,5 tysiąca spółek przebadanych przez Booz Allen zmieniło dyrektora generalnego w ub.r., i jest to najniższy odsetek od pięciu lat. W Stanach Zjednoczonych odsetek firm, w których doszło do zmiany, spadł do 3%, z 4,2% w 2002 r.
Za duże zarobki
i brak kompetencji
- Spółki najczęściej dokonywały zmian w zarządach, by zwolnić zbyt wysoko wynagradzanego dyrektora, czy po prostu osobę, której kompetencje okazały się niewystarczające - skomentował Alan Gemes, wiceprezes Booz Allen.
Wśród najbardziej spektakularnych dymisji w ubiegłym roku należy wymienić odejście ze stanowiska dyrektora generalnego Allianza, największego towarzystwa ubezpieczeniowego w Europie - Henninga Schulte-Noelle. Wprawdzie to on jest uważany za twórcę potęgi spółki, co uczynił m.in. dzięki ok. 50 przejęciom, ale właśnie na takiej operacji "powinęła mu się noga". Głównym powodem rezygnacji było bowiem nieudane przejęcie za 20 mld USD Dresdner Banku, czego efektem była rekordowa roczna strata koncernu.