Goldman Sachs, trzeci co do wielkości bank inwestycyjny w USA, każdego dnia ryzykował przeciętnie kwotę 100,1 mln USD, co stanowi 0,45% jego kapitału akcyjnego - wynika z wyliczeń agencji Bloomberga. Jeszcze więcej, 118,8 mln USD - ale mniej, 0,40%, w stosunku do kapitału akcyjnego - ryzykował szwajcarski UBS, największy bank w Europie. Trzeci w kolejności Lehman Brothers wyraźnie odstawał od tej dwójki - z 33 mln USD, odpowiadającymi 0,24% kapitału akcyjnego. Podane kwoty (tzw. value-at-risk) oznaczają, że z 99% prawdopodobieństwem banki nie powinny stracić większej ilości pieniędzy z powodu wahnięć cen akcji czy innych instrumentów.
W przypadku UBS i Goldmana kwoty, jakimi banki ryzykowały na giełdach, zwiększyły się w stosunku do pierwszych trzech miesięcy zeszłego roku odpowiednio o 33% i 34%. Szwajcarzy zanotowali przy tym analogiczny wzrost przychodów z handlu, a Amerykanie zwiększyli je o 47%.
Wszystkie trzy banki - ale także konkurenci, tacy jak Merrill Lynch - właśnie dzięki wzmożonej aktywności na rynkach papierów wartościowych zanotowały największe w historii zyski w pojedynczym kwartale. Dla odróżnienia, niemiecki Dresdner Kleinwort Wasserstein (należący do towarzystwa ubezpieczeniowego Allianz) zarobił mniej niż przed rokiem, bo nie był skłonny zaakceptować większego ryzyka i jego przychody z handlu papierami spadły.
W bieżącym kwartale firmy mogą zredukować skłonność do ryzyka, ponieważ coraz bardziej realne stają się podwyżki stóp procentowych. Dzięki nim banki będą mogły zarabiać więcej, udzielając pożyczek. - Prawdopodobieństwo tego, że obniżymy poziom ryzyka, jest większe, niż jego podwyższenia - mówił w zeszłym tygodniu Peter Wuffli, szef UBS, na spotkaniu z inwestorami w Nowym Jorku.
Bloomberg