Pod koniec marca udział Polski w aktywach międzynarodowych funduszy inwestujących w naszym regionie (Emerging Europe Regional Eqiuty Funds) wynosił 16,9% - wynika z szacunków firmy Analizy Online. To najniższy poziom od prawie dwóch lat (poprzednie minimum, z lipca 2002 r., wynosiło 17%). Podobne wnioski płyną z opracowania Deutsche Banku - udział Polski w portfelach międzynarodowych funduszy jest rekordowo niski.
W opinii specjalistów z Analiz Online, jest to efekt wzrostu zaangażowania funduszy w krajach, w których indeksy giełdowe rosły w pierwszym kwartale szybciej niż w Polsce.
Czołowe miejsce w majątku funduszy inwestujących w Europie Środkowej i Wschodniej stanowiły pod koniec marca akcje rosyjskie (prawie 43%). Nic dziwnego - w pierwszym kwartale główny wskaźnik moskiewskiej giełdy - RTS - zyskał ponad 28%, a w przeliczeniu na euro aż 66%. To m.in. skutek umacniającego się rubla i drożejącej ropy naftowej. Zarządzający funduszami zwiększyli też zaangażowanie na rynku węgierskim (najważniejszy indeks giełdy w Budapeszcie - BUX - zyskał w euro prawie 24%).
Chociaż udział Polski w portfelach międzynarodowych funduszy maleje, wartość naszych akcji znajdujących się w posiadaniu inwestorów zagranicznych jest coraz większa. Z obliczeń Analiz Online wynika, że do funduszy inwestujących w Europie Środkowej i Wschodniej należały pod koniec walory o wartości 1,8 mld euro. To o ponad 40% więcej niż jesienią ub.r. Udział funduszy europejskich w kapitalizacji warszawskiej giełdy wzrósł do 5,5% (w obliczeniach nie uwzględniono notowanego na GPW Banku Austria).
Specjaliści z Analiz Online szacują, że zagraniczne fundusze wpompowały na nasz rynek w pierwszym kwartale prawie 700 mln euro. To najlepszy wynik od ponad dwóch lat. Dla porównania, polskie fundusze inwestycyjne ulokowały w tym czasie na warszawskiej giełdzie ok. 600 mln zł, a OFE wycofały 535 mln zł. Oznacza to, że dobra koniunktura na naszym rynku była w głównej mierze efektem zakupów dokonywanych przez inwestorów zagranicznych.