Komisja Europejska chce w 2007 roku znowelizować tzw. dyrektywę "eurowinietową". Dyrektywa wyznacza wysokość minimalnych opłat, jakie państwa członkowskie pobierają za udostępnianie dróg ciężkim pojazdom. Bruksela chce, aby "eurowiniety" w większym stopniu odzwierciedlały rzeczywiste zużycie dróg przez komercyjnych użytkowników. Stąd proponuje nałożenie podatku na wszystkie pojazdy o ładowności całkowitej ponad 3,5 tony (dotychczas było to 12 ton). W rezultacie, taksa obejmie większość floty przewoźników unijnych. Na tym jednak nie koniec zmian. Komisja chce ponadto uzależnić wysokość opłaty od dystansu, jaki pokonuje pojazd, a także od poziomu emisji spalin. Tymczasem do tej pory przewoźnik płacił tylko za dostęp do infrastruktury drogowej w danym kraju. Propozycje Brukseli negatywnie ocenia Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego (IRU). - Chociaż zmiany proponowane przez Komisję Europejską wejdą w życie z początkiem roku 2007, to już teraz sprzeciwiamy się regulacjom, które mogą zwiększyć koszty ponoszone przez przewoźników - tłumaczy Janusz Łacny, jej wiceprezydent. Według IRU, nieuzasadniona jest także propozycja uzależnienia wysokości opłaty od zagęszczenia ruchu na drodze. - Dlaczego mamy bowiem płacić więcej z powodu korków, które powodują również samochody osobowe? - pyta J. Łacny.

IRU o konkurencji w Europie

- Największą konkurencją dla polskich przewoźników drogowych będą firmy litewskie i czeskie - ocenia Janusz Łacny, wiceprezydent Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU). Jego zdaniem, chociaż Polska wynegocjowała z Unią Europejską pięcioletni okres przejściowy na otwarcie rynku przewozów kabotażowych (realizowanych w obrębie jednego kraju przez zagraniczną firmę), to inni przewoźnicy z krajów Europy Środkowej i Wschodniej mogą rywalizować w ramach otwartych na konkurencję przewozów międzynarodowych - i w ten sposób zabierać część ładunków również z Polski.