Akcje VII NFI na zamknięciu wczorajszej sesji (po 3,2-proc. spadku) kosztowały 3,89 zł. To grubo mniej, niż za własne papiery chce zapłacić fundusz (10 zł). Decyzja o ogłoszeniu wezwania spowodowała tylko krótkotrwałą euforię. Po jednosesyjnym wzroście (o 16%), akcje "Siódemki" stopniowo traciły na wartości. Wbrew pozorom, nie ma w tym fakcie nic dziwnego. Co więcej, świadczy o efektywności rynku.

Szkopuł tkwi w tym, że fundusz chce skupić po bardzo atrakcyjnej cenie tylko 25% wszystkich akcji. Kapitał VII NFI dzieli się na prawie 21 mln akcji. Wartość aktywów netto (81,7 mln zł wg ostatniego raportu kwartalnego) przypadająca na jedną akcję to ok. 3,9 zł. W wezwaniu po cenie 10 zł za papier "Siódemka" chce skupić 5,25 mln akcji. Po jego rozliczeniu w obrocie zostanie zatem ok. 15,75 mln akcji. Po wypłacie 52,5 mln zł gotówki aktywa netto funduszu stopnieją do niespełna 29,2 mln zł. Na jedną akcję pozostającą w obrocie przypadnie ok. 1,85 zł.

Biorąc pod uwagę atrakcyjną cenę w wezwaniu można się spodziewać, że odpowiedzą na nią prawie wszyscy akcjonariusze. To oznacza proporcjonalną redukcję zapisów (o ok. 75%). W uproszczeniu możemy przyjąć, że posiadacz każdych czterech akcji "Siódemki", w wezwaniu sprzeda tylko jedną. Otrzyma za nią 10 zł, a trzy pozostałe będą warte po 1,85 zł. Innymi słowy, każde obecnie posiadane cztery akcje dadzą mu razem 15,55 zł, czyli średnio jedna akcja jest warta niecałe 3,9 zł. Tyle w przybliżeniu wynosi obecna wycena rynkowa.