Richard Grasso ustąpił ze stanowiska prezesa NYSE w ub.r., gdy wyszło na jaw, że pobrał z giełdy wynagrodzenie w gigantycznej kwocie 187 mln USD. Tę płacę zaaprobowała rada giełdy złożona z przedstawicieli instytucji finansowych z Wall Street i spółek notowanych na NYSE. W jej skład wchodzili m.in. obecni lub byli prezesi banków inwestycyjnych - Henry Paulson (Goldman Sachs), David Komansky (Merrill Lynch) i James Cayne (Bear Stearns) oraz innych dużych firm, takich jak DaimlerChrysler, Viacom, TimeWarner, AIG. Prokurator stanu Nowy Jork Eliot Spitzer, który pozwał do sądu Grasso, domaga się także ukarania członków rady giełdy za zgodę na tak astronomiczne wynagrodzenie dla Grasso.

Tymczasem sam Grasso nie poczuwa się do odpowiedzialności. Niedawno zapowiedział, że odda NYSE 120 mln USD, jeśli ta przeprosi go za "zniszczenie reputacji". Adwokat byłego prezesa Brendan Sullivan argumentuje, że "skoro rada giełdy złożona z wybitnych przedstawicieli świata finansów zaaprobowała wynagrodzenie, to nie ma tu nic niezgodnego z prawem".