Firma istnieje zaledwie 6 lat i należy do niej najpowszechniej używana wyszukiwarka internetowa. Wstępne wycenienie wartości Google jest o tyle istotne dla przyszłych inwestorów, że oferta jej papierów będzie przeprowadzona w drodze elektronicznej aukcji. Cała operacja będzie polegać na tym, że inwestorzy za pośrednictwem internetu, telefonu lub faksu prześlą do organizatorów emisji - Morgan Stanley i Credit Suisse First Boston - swoje oferty. Podadzą, ile akcji chcą kupić i jaką cenę są gotowi za nie zapłacić.
Od razu wycena rynkowa
Zazwyczaj domy maklerskie ustalają, jaka będzie cena ofertowa. Dzięki metodzie zastosowanej w przypadku Google już na debiucie spółka będzie wyceniona zgodnie z faktyczną wartością rynkową. We wniosku złożonym do SEC nie ma informacji o tym, ile akcji trafi do publicznego obrotu. Wiadomo jedynie, że spółka chce pozyskać z rynku 2,7 mld USD. Jej założyciele - 30-letni Sergey Brin i o rok starszy Larry Page - mają po 15,6% akcji. Przy okazji IPO zamierzają pozbyć się części z nich. Dzięki emisji dwóch odrębnych klas papierów zachowają jednak kontrolę nad firmą. Według wstępnych szacunków, ich udziały po IPO będą warte po 3 mld USD. Jeśli tak, to wartość całej spółki wyniosłaby ok. 19,2 mld USD.
Do określenia wartości Google niewiele wniosła niedawna transakcja, w której America Online zrealizowała opcję kupna akcji tej spółki. Zgodnie z umową z 2002 r., AOL kupił 7,4 mln akcji i zapłacił za nie 22 mln USD. Daje to więc niecałe 3 USD za papier, ale były to akcje preferowane. AOL korzysta z technologii wyszukiwania Google?a o nazwie AdWords. Tylko w ub.r. przychody AOL ze współpracy z Google wyniosły 200 mln USD, w porównaniu z 35 mln USD rok wcześniej. Prawa do zakupów udziałów Google?a ma też jego główny konkurent, portal Yahoo!
Analitycy korzystają z Yahoo!