Reklama

Resort finansów jak bank centralny

Bank Gospodarstwa Krajowego będzie prowadził rachunki resortu finansów. Będzie miał też prawo lokować nadwyżki na rynku. Pozwoli to na zwiększenie płynności systemu bankowego. Oznacza to też, że będziemy mieli praktycznie dwa banki centralne, wyznaczające poziom stóp procentowych.

Publikacja: 25.05.2004 09:28

Na koniec kwietnia resort finansów na różnego rodzaju lokatach i rachunkach posiadał blisko 20 mld zł. Pieniądze te leżały - zgodnie z przepisami - na kontach NBP, który prowadzi rachunki budżetu. W rezultacie - znacznie spadła płynność banków, co spowodowało wzrost krótkoterminowych stóp procentowych oraz... kłopoty ze sprzedażą bonów skarbowych. Banki, które nie miały pieniędzy na zakup bonów, żądały wysokiej rentowności. MF nie chciał się zgodzić na taki wzrost kosztów obsługi długów. W rezultacie resort odwołał na początku maja jeden z przetargów bonów skarbowych.

O tym, że MF chce rozwiązać ten problem, pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Najprostszym rozwiązaniem było lokowanie wolnych środków w bankach komercyjnych - i na nie zdecydował się resort finansów. Jak poinformował wczoraj, od tej chwili lokaty MF będzie prowadzić Bank Gospodarstwa Krajowego. Będzie on miał prawo dokonywania operacji na tych środkach (repo oraz transakcji odkupu i odsprzedaży bonów skarbowych - tzw. buy-sell-back).

Co to oznacza dla banków? W sytuacji gdy bankom będzie brakowało pieniędzy, będą mogły pożyczyć je od BGK, sprzedając mu np. bony skarbowe na wyznaczony z góry okres. Banki dostaną wówczas gotówkę, którą będą mogły przeznaczyć na kredyty lub zakup nowych bonów skarbowych. BGK będzie zarabiał na prowizjach.

Taka sytuacja będzie miała także inne konsekwencje - BGK, pożyczając rządowe pieniądze, będzie w stanie kształtować krótkoterminowe stopy procentowe.

- Możemy mieć coś w rodzaju dwóch banków centralnych - prawdziwy, czyli NBP, oraz BGK - powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

Reklama
Reklama

- Bez wątpienia, resort finansów będzie miał teraz kolejne narzędzie, umożliwiające wpływanie na rynki finansowe - powiedział Marek Zuber, główny ekonomista TMS. - Będzie to tym bardziej możliwe, im lepsza będzie sytuacja gospodarcza i płynność budżetu, czyli im więcej takich wolnych środków do lokowania na rynku będzie miało państwo.

Jak to możliwe? Wystarczy, że BGK będzie pożyczał bankom środki poniżej obecnych stóp rynkowych albo na stałym poziomie, aby obniżyć lub ustabilizować cenę pieniądza na rynku. Wprawdzie resort finansów z tego powodu może uzyskać nieco niższe dochody niż gdyby środki były lokowane wg cen rynkowych, ale obniży także rentowność bonów. A to oznaczałoby dla MF niższe koszty obsługi długu publicznego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama