Od jesieni minionego roku jest Pan współwłaścicielem firmy finansowej. Jakie są szanse na pracę na własny rachunek w tej branży?
W Polsce, niestety, nadal nie najlepsze. O firmie zarządzającej myślałem od dłuższego czasu. Pierwszy poważny biznesplan na działalność w naszych warunkach zrobiłem 4 lata temu i okazało się, że nie ma to sensu, jeśli nie stoi za tym wielki bank, który na pewne koszty może sobie pozwolić. Być może byłem idealistą po przeczytaniu literatury zachodniej - wydawało mi się, że słuszna i możliwa jest droga opisywana przez topowych traderów ze Stanów Zjednoczonych. Najpierw trzeba mieć własny kapitał w wysokości kilku tysięcy dolarów, później znaleźć do współpracy kogoś, kto ma kilkanaście tysięcy, pokazać wynik i zarejestrować firmę. W momencie gdy wypracuje się zysk szukać inwestora, który wyłoży już kilkaset tysięcy dolarów. W Polsce jest, niestety, odwrotnie - należy zacząć od kilkuset tysięcy dolarów, nie mając klientów. By mógł zaistnieć u nas fundusz inwestycyjny potrzeba 4 mln zł, by wyjść na "zero" konieczne jest zgromadzenie 200 mln zł aktywów. Założenie funduszu hedgingowego za granicą wymaga ok. 20 mln dolarów aktywów, a koszt administracji i założenia, którym zajmują się wyspecjalizowane firmy zewnętrzne, to ok. 300 tys. dolarów. Tak wyglądają relacje między światem, który jest naprawdę zamożny, a naszym.
Czyli chcąc nie chcąc branża finansowa opiera się w Polsce wyłącznie na wielkich instytucjach.
Właśnie tak. Nie istnieją małe i średnie firmy założone przez dwie, trzy osoby i obsługujące kilku czy kilkunastu klientów. A firmy tego typu w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych stanowią rdzeń finansów. W USA dość popularne jest zarządzanie, na przykład pieniędzmi nauczycieli z danej szkoły czy grona przyjaciół i do tego nie trzeba licencji, takiej jak w Polsce. Wystarczy poinformować, że taką działalność się prowadzi. Nadzór pojawia się, gdy wypływa się na szersze wody. W Polsce od razu na początku muszę myśleć o zatrudnieniu osób z zewnątrz (doradców inwestycyjnych), bo takie są wymagania, choć chciałbym robić to sam lub ze znajomymi. W takich warunkach nie mógłby zaistnieć Soros czy Buffet.
Oznacza to jednocześnie, że na rynku jest dużo miejsca dla małych firm.