Do tej pory jedynie eksporterzy do krajów Unii Europejskiej musieli oznaczać swoje wyroby symbolem zgodności z normami europejskimi "CE". Płacili wtedy za badanie notyfikowanym laboratoriom z krajów Unii. - Teraz pojawi się oferta polskich jednostek badawczych - zapowiada Jadwiga Tworek, kierownik ds. współpracy z UE w Instytucie Techniki Budowlanej. Jest to konieczne, ponieważ od 1 maja obowiązuje nowa ustawa o wyrobach budowlanych. Od tej chwili, jeżeli tylko istnieje zharmonizowana norma europejska dla danego wyrobu, każdy polski producent musi oznaczyć go symbolem zgodności "CE". Jak daleko idą regulacje UE? - Unijne specyfikacje techniczne istnieją dla mniej niż 20% wszystkich wyrobów, w pozostałych przypadkach obowiązywać będą dalej normy polskie, m.in. znak "B" - tłumaczy J. Tworek.

Tymczasem żadne z polskich laboratoriów nie uzyskało do tej pory notyfikacji. Wstępną aprobatę ministerstwa infrastruktury zdobyło do tej pory siedem jednostek. Teraz jednak czekają na decyzję Komisji Europejskiej. Ta zaś - jak poinformowało nas biuro prasowe resortu - nie ma uwag. Stąd też już wkrótce powinno nastąpić nadanie numerów identyfikacyjnych tym laboratoriom i ich formalna notyfikacja.

Większość jednostek wystąpiła o zezwolenie na badanie tylko niektórych wyrobów. Jedynie państwowy ITB jest w stanie skontrolować wszystkie produkty, na które unijna dyrektywa budowlana nałożyła obowiązek certyfikacji. Instytut uzyskał również niedawno status członka Europejskiej Organizacji ds. Aprobat Technicznych. To daje mu wpływ na tworzenie unijnych zezwoleń budowlanych, tworzonych na zlecenie producentów. Właściwie więc staje się monopolistą. - Są wątpliwości, czy jest rzeczywista wola rządu do wprowadzenia konkurencji wśród laboratoriów - obawia się Ryszard Kowalski, prezes Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa.