Nowojorski prokurator Eliot Spitzer wystąpił w poniedziałek do sądu, zarzucając Grasso finansową nieodpowiedzialność i wprowadzanie w błąd zarządu giełdy w sprawie rzeczywistej wysokości swoich wynagrodzeń. Były prezes giełdy nie kazał czekać długo na odpowiedź. Grasso oświadczył, że zamierza odpowiedzieć pozwem na pozew, domagając się między innymi, aby giełda pokryła jego wydatki prawne. Były prezes będzie się domagać także w sądzie od obecnego prezesa Johna Reeda wypłacenia zaległych 48 mln USD. Cały ubiegłoroczny pakiet wynagrodzeń Grasso zamknął się sumą 187 mln USD, ale NYSE wstrzymała część wypłaty.
W artykule opublikowanym na łamach "Wall Street Journal" po wniesieniu pozwu Grasso oskarżył Spitzera o kierowanie się politycznymi motywami. Prokurator nie kryje bowiem swoich ambicji zostania gubernatorem Nowego Jorku. Grasso opisał także swoją linię obrony, która ma się opierać na zeznaniach byłych członków zarządu giełdy, często szefów wielkich firm z Wall Street, takich jak prezes Morgan Stanley Philip Purcell czy szef Goldman Sachs Group Hanry Paulson. Uczestniczyli oni w procesie zatwierdzania wynagrodzeń Grasso i ich pojawienie się w sądzie jako świadków już dziś budzi sensację.
Były szef giełdy zrezygnował ze stanowiska jesienią ubiegłego roku, gdy wyszła na jaw łączna suma jego zarobków.