Znane jest powiedzenie: "Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie". Niech mi jednak wolno będzie wyrazić własną opinię. Zresztą konsultanci - bo o nich będzie mowa - jak głosi teoria (a często i praktyka) cechują się obiektywizmem (nie mylić z relatywizmem). Dystans do własnej pracy jest, może rzadką, jednak wielką cnotą. Dystans rodzi obiektywizm, a obiektywizmu szukają klienci. Ale do rzeczy!
Jestem na konferencji, przedstawiam temat dotyczący optymalizacji organizacji finansowej w aspekcie sprzedaży. W przerwie podchodzi do mnie dyrektor dużej instytucji finansowej: - Interesujące, chciałbym umówić pana z moim prezesem. Spotykam się chętnie, edukuję, prezes słucha z uwagą. - To dobre podejście, trafił pan w nasze aktualne potrzeby. Czy możemy prosić o więcej szczegółów? - Przedstawiam. Prezes akceptuje, podejmuje decyzję: - Zainspirował nas pan, ale jesteśmy samowystarczalni, projekt zrobimy sami. Mija kilka miesięcy, telefon od dyrektora: - Panie konsultancie, pomocy! Pożar! Rozpoczynamy projekt. Po kilku tygodniach ciężkiej pracy pożar ugaszony, ale wyprowadzenie organizacji na prostą zajmie jeszcze długie miesiące, a zainwestowane środki prawdopodobnie już się nie zwrócą.
Cóż, w Polsce praca konsultanta przypomina trochę pracę strażaka - gasi pożary, których bardzo często można było uniknąć. Koszt pożaru jest jednak o wiele wyższy, niż pierwotna propozycja doradcza. A przecież można było temu zapobiec kilka miesięcy wcześniej...
Wydaje się, że w wielu polskich przedsiębiorstwach pracuje pewna Dama, która nazywa się Zosia Samosia. Zupełnie nie wiem, jak udaje się jej mieć jednocześnie tyle etatów, słabo się znam na prawie pracy. Pani Zosia jednak musi się znać całkiem nieźle, bo często Ją widuję w zupełnie różnych miejscach.
Pani Zosia ma, oczywiście, ogromne zasługi w organizacjach, w których pracuje (pewnie dlatego ma tyle etatów). Przez lata rozwijała tam systemy informatyczne, tworzyła strategie, struktury, procesy i procedury. Pani Zosia jest także bardzo bystra. Lubi czuć się niezastąpiona, dlatego swoją wiedzą niechętnie dzieli się z innymi. Pilnie strzeże tajemnic swoich rozwiązań i bardzo rzadko spisuje je na papierze. Nie bardzo lubi dynamicznych dyrektorów w tych organizacjach, którzy chcą zmienić jej porządek, budowany przez tyle lat. Wobec zewnętrznych doradców wspierających często dynamicznych dyrektorów, Pani Zosia jest już zupełnie nieufna. - Pan się zupełnie nie zna, to moja działka, byłam przy porodzie. Milczę, nie wspominam, że robiłem podobne projekty już wielokrotnie.