M. Belka uważa, że mimo piątkowej klęski SLD, ciągle jest szansa na znalezienie w Sejmie większości, która poprze jego rząd. Jednak na razie może on liczyć jedynie na swoją macierzystą partię, SdPl oraz UP. A to o wiele za mało, aby uzyskać wotum zaufania. Wprawdzie premier zapowiedział, że będzie rozmawiał z partiami o zmianach programowych oraz personalnych w swoim rządzie, jednak nie widać szans na porozumienie. Opozycja chce wyborów w sierpniu.
Apel o utworzenie rządu fachowców
Na zmianę stanowiska nie wpłynął także sobotni apel intelektualistów (podpisali się pod nim m.in. Władysław Bartoszewski, Ryszard Kapuściński i Jan Nowak-Jeziorański). Postulują oni powołanie "rządu fachowców", których "uczciwość i kompetencje nie będą podlegały wątpliwości". Rząd ten miałby zająć się najpilniejszymi sprawami, a po paru miesiącach nastąpiłoby samorozwiązanie parlamentu. Nowe wybory odbyłyby się jesienią.
Robert Gwiazdowski z Centrum Adama Smitha nie widzi w tym apelu nic nowego. - Intelektualiści próbują podobnie jak SdPl wywrzeć nacisk na Marka Belkę, aby zgodził się rządzić tylko przez kilka miesięcy - powiedział. - Jednak premier ma poważniejsze plany i nie sądzę, aby się na to zgodził - dodał. Również Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, nie wierzy w realność takiego scenariusza. - Rząd fachowców byłby dobrym pomysłem, gdyby można było go stworzyć - uważa B. Wyżnikiewicz. - Jednak skład każdego gabinetu jest kompromisem i ze swej natury jest bardziej polityczny niż fachowy - dodał.
Koniec płonnych nadziei