Wczorajsza sesja była dobrym przykładem nieefektywności rynków. Argumentów przemawiających za przeceną w całym Eurolandzie należy szukać bowiem dość daleko. Trzeba się cofnąć aż do weekendu i terrorystycznej aktywności windującej ceny ropy. W poniedziałek bezkarność związana z brakiem notowań w USA i Londynie pozwalała bykom tych negatywnych czynników w ogóle nie dostrzegać. Jak widać, zupełnie błędnie.

Powyższy akapit może jednak stać się źródłem szyderstwa czytelników, gdyż sam ostatnio bardzo często zwracałem uwagę, że w ostatnim czasie coraz trudniej logicznie wytłumaczyć zachowanie rynku i należy tego unikać, koncentrując się bardziej na sygnałach płynących z ruchów cen i wolumenu, a nie z serwisów informacyjnych. Ze względu na walkę stóp procentowych z inflacją, interpretacja danych makro stała się w ostatnich tygodniach bardzo pokrętna. Ocena ryzyka politycznego tak naprawdę budzi tylko niezdrowe emocje i jest w pełni subiektywna. A argumentom coraz lepszych zysków spółek coraz głośniej przeciwstawia się prognozowany brak trwałości tego trendu lub w przypadku Polski, ich szczególna wyjątkowość związana z UE.

W tym kontekście interpretowanie obecnej politycznej niepewności zależy głównie od posiadanej pozycji. Niedźwiedzie powiedzą, że wszystko wskazuje w Polsce na polityczny Armagedon i żadne apele mędrców tego nie powstrzymają. Z sondaży i naszej kultury narodowej wnioskuję, że także większość inwestorów jest w tej licznej grupie politycznych pesymistów. A byki? Byki jedynie cieszą się z tego zamieszania, wspominając mniejsze lub większe polskie polityczne piekiełka, które po fakcie okazywały się ścianą strachu analogiczną do każdej z wojen. Która strona ma rację? Odpowie sesja z obrotami powyżej 350 mln i wysoką świecą.