Nadużyć dotyczących gwarancji UOKiK doszukał się w połowie sprawdzonych wzorców umów. - Zawierały one nieprecyzyjne zapisy, znoszące odpowiedzialność sprzedawcy za wady fizyczne - twierdzi Ewa Kubis, wiceprezes Urzędu. Dla przykładu, serwisy odmawiały naprawy, jeżeli auto nie było "odpowiednio pielęgnowane" lub "używane w celach, do których zostało zaprojektowane". Według niej, dealerzy odsyłali przy tym niezadowolonych klientów do producentów, zapominając, że sami ponoszą przez 2 lata odpowiedzialność za działanie samochodu (mówi o tym ustawa o sprzedaży konsumenckiej z 2003 r.).
- Klienci mogą protestować nawet wtedy, gdy zużycie paliwa jest wyższe niż podane w specyfikacji technicznej - uważa E. Kubis. UOKiK kwestionuje również zasadę, według której kupujący płaci odstępne, gdy rezygnuje z zakupu.
W wyniku kontroli 80% firm stosujących bezprawne zapisy obiecało zmianę wzorców umów. Odmówił tego Daimler Chrysler Automotive. Importera czeka więc sprawa w Sądzie Antymonopolowym. UOKiK zapowiada podobne kontrole w innych branżach. W ten sposób zamierza wyeliminować do 2006 r. niedozwolone klauzule z polskiego rynku.