Poziom 38,8 mld zł deficytu jest już też zapisany w średniookresowej strategii finansowej rządu.
Według gazety Raczko obawia się, że propozycja niższego deficytu może zachęcić innych ministrów oraz później posłów w Sejmie do zwiększania wydatków. Hausner zaś, jak się dowiedziała "Rzeczpospolita", uważa, że im niższy deficyt, tym lepsza reakcja rynków finansowych, na której mu zależy.
Niezależnie od tego, czy deficyt zostanie w przyszłorocznej ustawie zapisany na poziomie 38,8 mld zł, czy 35 mld zł, będzie on niższy niż w 2004 roku - 45,3 mld zł.
Do obniżania deficytu zachęca zapewne dynamiczne ożywienie polskiej gospodarki i w efekcie znaczny wzrost wpływów podatkowych. Pozytywnie na wykonaniu budżetu państwa odbija się też obniżka podatku CIT od przedsiębiorstw od stycznia 2004 roku.
Elżbieta Suchocka-Roguska, wiceminister finansów, szacuje, że realizacja deficytu po maju wyniosła 33-35% rocznego planu (dla porównania rok wcześniej wynik ten sięgał już 60% rocznego planu), podaje "Rzeczpospolita".