Kan (ma sklepy z odzieżą marki Tatuum; 18 w kraju i 7 za granicą) obniżył w maju ceny letniej kolekcji. Zazwyczaj firmy z branży decydują się na taki krok na przełomie czerwca i lipca.
Skończyło się już lato?
Z naszych informacji wynika, że w jednym z polskich portów przetrzymywano kilka kontenerów z należącymi do spółki ubraniami z kolekcji jesień-zima. Przedsiębiorstwo, podobnie jak inne firmy z branży, zdecydowało się na zakup odzieży na kolejny sezon ze znacznym wyprzedzeniem. Było to związane z wejściem Polski do Unii Europejskiej i kontyngentami, jakie obowiązują na import ubrań spoza UE (większość polskich firm sprowadza je z Azji). - Duże zakupy mogły wywołać kłopoty z terminowym regulowaniem płatności. Dlatego spółka, chcąc zdobyć pieniądze, zarządziła wielką obniżkę cen - poinformowało nas źródło zbliżone do firmy.
- Cash flow mamy niski, ale jest to związane z intensywnym rozwojem. Jeżeli są jakieś problemy z kontenerami, to wynika to tylko z przyczyn leżących po stronie urzędów celnych lub dostawców - mówi Józef Kapitańczyk, prezes i współwłaściciel Kan. Dziwi jednak rozpoczęcie wyprzedaży kolekcji letniej w maju. - Lato już się kończy - twierdzi J. Kapitańczyk.
Według wiceprezesa LPP Dariusza Pachli, wyprzedaże są z reguły planowane z dużym wyprzedzeniem. - To na pewno nie powinien być gwałtowny ruch. Obniżka cen na pojedyncze produkty może być zabiegiem marketingowym, ale na całą kolekcję jest zaskakująca - twierdzi. Uważa, że rozpoczęcie wcześniejszej wyprzedaży może być efektem nadmiernie ambitnych planów. - Firma mogła błędnie określić ilość towaru, który zamierzała sprzedać, a teraz się obawia, że towar pozostanie po sezonie w magazynach - mówi D. Pachla.