Rząd Holandii potwierdza poparcie dla propozycji Niemiec i Francji, by określić podstawę wysokości opłat dla unijnych społek - podaje portal informacyjny Euobserver. Według tego samego źródła, holenderski minister finansów Joop Wijn już od kilku tygodni do tego nawołuje. Najniższa stawka miałaby wynieść 20%. W liście do Komisji Europejskiej ministrowie finansów Francji i Niemiec napisali, że ustalenie takiego pułapu pozwoliłoby zachować przedsiębiorstwom konkurencyjność na terenie całej Unii. Holandia zastrzega jednak, że nie opowiada się za karaniem sankcjami państw, które stosują niższe progi. Jej decyzja, jeśli oficjalnie zostanie potwierdzona, jest istotna, ten kraj bowiem od 1 lipca br. przejmuje po Irlandii półroczne przewodnictwo w Unii.

Podobnym głosem jak holenderscy politycy mówił niedawno w tej sprawie w niemieckiej telewizji unijny komisarz ds. rozszerzenia Guenter Verheugen. Komisja Europejska jest jednak odmiennego zdania. - Opowiadamy się za harmonizacją podatków, ale jesteśmy przeciwni ich wyrównywaniu we wszystkich krajach członkowskich - zapewniał w ubiegłym miesiącu rzecznik komisarza ds. rynku wewnętrznego Frederika Bolkesteina. Komisarz zdecydował wówczas, że do końca października omówi kwestię z poszczególnymi ministrami.

Do tej pory najczęściej o zmianie w systemie podatkowym mówiły Francja, Niemcy, a także Szwecja. Skarżą się one, że wkładają bardzo dużo do budżetu Unii, z którego najwięcej czerpią nowe kraje, utrzymujące dodatkowo bardzo niskie stawki podatkowe dla przedsiębiorstw. W porównaniu z Francją i Niemcami, gdzie obecnie wynoszą one odpowiednio 35 i 40%, w Polsce sięgają 19%, a na Litwie, Łotwie i Cyprze zaledwie 15%. Nowi członkowie wspierani są w batalii przez niektóre kraje Wspólnoty, takie jak Wielka Brytania czy Irlandia. Ta ostatnia m.in. dzięki zachowaniu niskiego opodatkowania spółek odnotowała ostatnio znaczący wzrost gospodarczy.