Już trzeci tydzień trwa odreagowanie po kwietniowo-majowej wyprzedaży. Skala, w jakiej zostały odrobione straty, jest bardzo różna. Z reguły giełdy akcji krajów wschodzących zabrały 38% lub mniej ostatniej fali spadkowej. Na rynkach rozwiniętych (Europa, Japonia) zniesienie waha się od 38 do 50%, w Ameryce przekracza nawet 62%.
Ameryka Południowa
- czy to już koniec?
Najbardziej klarowna wydaje się sytuacja techniczna najważniejszych indeksów południowoamerykańskich. Brazylijski Bovespa i argentyński Merval na przełomie kwietnia i maja wybiły się w dół z dużych formacji konsolidacji. W obydwu przypadkach spadek, jaki później nastąpił, był zbyt krótki w odniesieniu do okresu, w jakim wykresy poruszały się w trendzie bocznym. Poprawę koniunktury można interpretować jako ruch powrotny do przebitych wsparć.
Bovespa zmaga się z granicą 20 tys. punktów. Już dwie próby jej przekroczenia zakończyły się niepowodzeniem. Ale i wtorkowa wyprzedaż - kiedy wydawało się, że powrót do trendu spadkowego jest przesądzony - została powstrzymana. Dolne ograniczenie formacji odwrócenia trendu znajduje się dokładnie na 20,2 tys. pkt i to tę wartość indeks musiałby przekroczyć na zamknięciu sesji, żeby średnioterminowe sygnały sprzedaży zostały anulowane.