Reklama

Korekta trwa już trzeci tydzień

Na wielu rynkach ostatnie sesje przebiegają w równie sennej atmosferze, jak w Warszawie. Jednak sytuacja techniczna indeksów jest interesująca.

Publikacja: 05.06.2004 09:54

Już trzeci tydzień trwa odreagowanie po kwietniowo-majowej wyprzedaży. Skala, w jakiej zostały odrobione straty, jest bardzo różna. Z reguły giełdy akcji krajów wschodzących zabrały 38% lub mniej ostatniej fali spadkowej. Na rynkach rozwiniętych (Europa, Japonia) zniesienie waha się od 38 do 50%, w Ameryce przekracza nawet 62%.

Ameryka Południowa

- czy to już koniec?

Najbardziej klarowna wydaje się sytuacja techniczna najważniejszych indeksów południowoamerykańskich. Brazylijski Bovespa i argentyński Merval na przełomie kwietnia i maja wybiły się w dół z dużych formacji konsolidacji. W obydwu przypadkach spadek, jaki później nastąpił, był zbyt krótki w odniesieniu do okresu, w jakim wykresy poruszały się w trendzie bocznym. Poprawę koniunktury można interpretować jako ruch powrotny do przebitych wsparć.

Bovespa zmaga się z granicą 20 tys. punktów. Już dwie próby jej przekroczenia zakończyły się niepowodzeniem. Ale i wtorkowa wyprzedaż - kiedy wydawało się, że powrót do trendu spadkowego jest przesądzony - została powstrzymana. Dolne ograniczenie formacji odwrócenia trendu znajduje się dokładnie na 20,2 tys. pkt i to tę wartość indeks musiałby przekroczyć na zamknięciu sesji, żeby średnioterminowe sygnały sprzedaży zostały anulowane.

Reklama
Reklama

Daleko od wypełnienia zasięgu spadku wynikającego z podwójnego szczytu jest także Merval. Indeks powinien "zaliczyć" 720-780 pkt, tymczasem na dnie z 17 maja miał 840 pkt. Teraz znalazł się blisko 1 tys. pkt, gdzie przebiega linia szyi podwójnego szczytu. Choć wyraźnie spadła dynamika zwyżki, to na razie nie pojawiły się sygnały sprzedaży. Niemniej w przypadku obydwu indeksów ponowne przetestowanie majowych dołków, czyli spadek o 10-12%, jest bardzo prawdopodobne. Dopiero gdyby udało się obronić ukształtowane wtedy minima, pojawiłaby się szansa na zanegowanie dużych formacji kończących na pewien czas trendy wzrostowe.

S&P 500 - kanał raz jeszcze

Wykres S&P 500 już od trzech miesięcy jest "zamknięty" między dwoma liniami trendu. Budowana w ten sposób formacja kanału spadkowego na pierwszy rzut oka sprzyja posiadaczom akcji. Jest lekko nachylona w kierunku przeciwnym do wcześniejszego trendu, co jest charakterystyczne dla formacji korekcyjnych.

Dodatkowo można argumentować, że podobna formacja zbudowana latem zeszłego roku przyniosła kontynuację zwyżki. To jednak był trochę inny etap trendu. Pokazuje to na przykład tygodniowy MACD. W trakcie zeszłorocznej konsolidacji przez cały czas pozostawał ponad średnią, teraz jest poniżej jej poziomu. Także trochę inne były rynkowe stopy procentowe. Choć już wtedy rentowność 10-letnich not skarbowych kończyła trend spadkowy, to jednak wciąż pozostawała poniżej 4%. Teraz zbliża się do 5%. Tendencja długoterminowa zmieniła się na wzrostową. Te różnice sprawiają, że tym razem rozstrzygnięcie może być inne niż latem zeszłego roku. Dlatego zbliżające się starcie indeksu z górnym ramieniem formacji zapowiada się tak interesująco.

Nasdaq wciąż nie pokonał

2 tys. punktów

Reklama
Reklama

Serię sześciu wzrostowych sesji zakończył w środę Nasdaq Composite. Nie byłoby w tym fakcie nic szczególnego, gdyby nie stało się to w okolicach 2 tys. punktów. To istotna przynajmniej z dwóch powodów wartość. Tutaj znajduje się 62-proc. zniesienie ostatniej fali wzrostowej, a także linia trendu spadkowego, poprowadzona po szczytach ze stycznia i kwietnia. Pokonanie tej wartości sprawiłoby, że otworem stanęłaby droga do styczniowego wierzchołka na 2150 pkt. W przypadku odbicia (co sugeruje przebieg sesji czwartkowej) wróci zagrożenie zbudowaniem dużej głowy z ramionami (przynajmniej 9-miesięcznej), z linią szyi w okolicach 1900 pkt. Wielkość formacji sugeruje, że mielibyśmy przynajmniej główną korektę zapoczątkowanego w październiku 2002 r. trendu wzrostowego.Spóźniona Europa

Strategia lizbońska zakłada, że wspólna gospodarka europejska dogoni amerykańską w 2010 r. Pewnie nie trzeba będzie tak długo czekać, żeby straty nadrobiły główne indeksy Starego Kontynentu. S&P 500 znajduje się już w pobliżu górnego ramienia spadkowego kanału, natomiast Dow Jones Euro Stoxx (w jego skład wchodzą największe firmy strefy euro) utknął w połowie analogicznej formacji. Do spadkowej linii trendu brakuje jeszcze ok. 5%, co zapowiada umiarkowanie niezłą koniunkturę na rynkach europejskich.

Może się zdarzyć, że ta niewielka techniczna różnica nie zostanie zlikwidowana. Jest na to jednak większa szansa, niż na realizację strategii lizbońskiej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama