Z opublikowanych 18 maja przez bank inwestycyjny Merrill Lynch wyników cyklicznych badań wynika, że menedżerowie zarządzający 300 największymi funduszami inwestycyjnymi są coraz bardziej sceptyczni odnośnie do tempa globalnego wzrostu gospodarczego. Nadwyżka tych, którzy sądzą, że w najbliższych 12 miesiącach światowa gospodarka będzie rozwijać się szybciej niż obecnie, nad zakładającymi wolniejszy rozwój, wyniosła tylko 9 pkt proc. To najniższa przewaga optymistów od kwietnia 2001 r. Zgodnie z podstawową zasadą inwestowania, wbrew opinii większości jest to poważny psychologiczny argument za letnią hossą.

Warto także zauważyć, że w minionych 34 latach okres między końcem maja a końcem września nigdy nie był w roku wyborów prezydenta Stanów Zjednoczonych dla giełd światowych dramatycznie zły. Jeżeli ewentualnie dochodziło do spadku obliczanego przez Morgana Stanleya ogólnoświatowego wskaźnika World Index, to maksymalna zniżka wyniosła zaledwie 2,5% (1992 r.). Należy ponadto zauważyć, że wspomniany indeks wzrósł w pierwszym miesiącu 2004 r., co zgodnie z zasadą tak zwanego barometru stycznia (,,jaki styczeń taki cały rok") zapowiada raczej dobrą koniunkturę na Wall Street w najbliższych miesiącach.

W świetle tych statystycznych prawidłowości wydaje się, że droga do letniej zwyżki WIG została otwarta. Z opublikowanego przez NBP majowego raportu o inflacji wynika, że stopień wykorzystania mocy produkcyjnych jest najwyższy od 1999 roku, dzięki czemu już wkrótce powinniśmy być świadkami ożywienia nakładów inwestycyjnych. Na marginesie warto zauważyć, że w przemyśle przetwórczym symptomy tego procesu są już całkiem wyraźne. Przewidywane wzmocnienie kursu złotego pogorszy prawdopodobnie rentowność eksportu realizowanego na rynkach Eurolandu, ale powinno zostać w dużej mierze skompensowane przez wzrost wolumenu sprzedaży na tamtejszych rynkach.

Zwróć uwagę:

Optimus - wyniki spółki powinny poprawić się wraz z przewidywanym ożywieniem w branży informatycznej.