Przedsiębiorstwa ceniły głównie handlowców, wzrosło też zainteresowanie inżynierami i innymi pracownikami produkcji - oni również odczuli to pozytywnie na swoich zarobkach. Podobnie było w przypadku specjalistów HR. Popyt na finansistów nie jest już taki jak przed laty, ale udało im się jeszcze znaleźć w grupie stanowisk z ponad 3% podwyżką wynagrodzeń.
Sedlak&Sedlak w wybranej grupie przedsiębiorstw bada poziom płac od sześciu lat. Wyniki badania nie odzwierciedlają ogólnej sytuacji kraju. - W naszej bazie znajdują się w większości firmy z kapitałem zagranicznym (68%). Poza tym niemal wszystkie badane przedsiębiorstwa zupełnie nieźle radzą sobie nawet w trudnych warunkach gospodarczych, zaledwie kilka odnotowało stratę netto za miniony rok - mówi Błażej Krężołek z działu analiz wynagrodzeń Sedlak&Sedlak.
Mimo rosnącej roli stanowisk związanych ze sprzedażą, produkcją oraz specjalistów do zarządzania kapitałem ludzkim, nadal płaca dyrektora finansowego - ok. 20 tys. zł jest poza zasięgiem dyrektorów wszystkich innych działów. Mowa tu, oczywiście, o średniej. Zróżnicowanie zarobków jest bowiem ogromne. Gdy dyrektor finansowy w małej firmie zarabia 2500 zł brutto, jego kolega po fachu w koncernie otrzymuje pensję dwudziestopięciokrotnie większą. Praca w finansach na pewno nie jest jednak lukratywnym zajęciem dla pracowników średniego szczebla zarządzania, a zupełnie nieciekawie przedstawiają się zarobki specjalistów ds. finansów oraz zajmujących się tą dziedziną pracowników szeregowych.
Raport pokazał, że na rynku wynagrodzeń utrzymują się tendencje z początku lat 90. Wynagrodzenia wciąż są uzależnione od pochodzenia kapitału oraz wielkości firmy. Im wyższy szczebel zarządzania, tym większe dysproporcje między przedsiębiorstwami polskimi a zagranicznymi. Dyrektorzy w firmach krajowych zarabiają zaledwie 68% tego, co mogliby otrzymać w koncernach zagranicznych. Kierownicy i specjaliści - ok. 70%. Najmniejsze są dysproporcje na stanowiskach szeregowych, i wynoszą ok. 75%.
Fakt, że firmy z obcym kapitałem są zdecydowanie hojniejszym pracodawcą od polskich jest bezsporny. Biorąc pod uwagę średnie wynagrodzenie w całej firmie - przedsiębiorstwa z obcym kapitałem płacą tylko o 15% więcej niż firmy rodzime. Co ciekawe, jednak, pracownicy firm zagranicznych dostarczają swoim pracodawcom znacznie większych korzyści. Wskazuje na to produktywność wynagrodzeń - czyli stosunek przychodów do środków wydanych na wynagrodzenia. Każda złotówka płac w przedsiębiorstwach polskich przynosi pracodawcy średnio przychód 8,15 zł, natomiast w zagranicznych prawie 15 zł. Jeszcze większe są różnice w rentowności płac - stosunek zysku ze sprzedaży do kwot przeznaczonych na płace. W polskich spółkach jest to 64 gr, podczas gdy w zagranicznych 1,60 zł.