Dzisiaj przyjeżdża do Polski prezydent Chin Hu Jintao. Jest to pierwsza wizyta głowy Państwa Środka w naszym kraju od 1949 r., czyli od momentu nawiązania stosunków dyplomatycznych. - Wbrew pozorom Polskę i Chiny łączy wiele spraw i dzięki zacieśnieniu współpracy oba kraje mogą się wiele od siebie nauczyć - uważa Zhaonan Wei, analityk Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej. Wskazuje, że Chiny powinny wykorzystać polskie doświadczenia w prywatyzacji państwowych molochów i we wdrażaniu reform gospodarczych, by skrócić drogę do sukcesu i uniknąć powtórzenia błędów. Natomiast dla Polski przykład powinna stanowić chińska przedsiębiorczość i wydajność pracy.
Pod względem tempa wzrostu gospodarczego Polska ma czego Chinom zazdrościć. Tylko w ciągu minionych sześciu lat kraj ten pod względem wielkości PKB wyprzedził m.in. Kanadę, Włochy i Francję. Prognozy mówią, że jeszcze przed 2040 r. Chiny mogą przegonić USA. W zeszłym roku chińska gospodarka wzrosła o imponujące 9,1%. Co prawda, PKB na mieszkańca dopiero przekroczył 1000 USD, ale w ciągu kilku dziesięcioleci ma wzrosnąć 25-krotnie. Boom inwestycyjny ostatnich lat sprawił, że Chiny znalazły się w czołówce odbiorców cementu, stali i aluminium. Odpowiadają też za 40% wzrostu światowej konsumpcji ropy naftowej.
Chiny przyciągają najwięcej inwestycji zagranicznych na świecie. - Na tym polu Polska może w pewnym stopniu konkurować z Chinami - uważa Z. Wei. Twierdzi, że w przyszłości wielu inwestorów z Zachodu rozważy nasz kraj jako alternatywne miejsce do inwestowania w swojej globalnej strategii. Co ciekawe, płynące szerokim strumieniem za Wielki Mur inwestycje pod pewnymi względami powoli stają się jednak przekleństwem - stwarzają bowiem zagrożenie w postaci przegrzania gospodarki. Rząd już rozpoczął działania zmierzające do przyhamowania tempa wzrostu, np. w postaci obostrzeń w kredytowaniu niektórych gałęzi przemysłu. Szybki wzrost skutkuje przyspieszeniem inflacji i już niedługo - po raz pierwszy od 9 lat - może dojść do podwyższenia stóp procentowych.
Schładzanie gospodarki ma nastąpić w momencie, gdy Chiny czeka rozwiązanie wielu problemów strukturalnych. Kraj wciąż stoi przed zadaniem prywatyzacji i naprawy sektora bankowego (złe kredyty stanowią do 40% PKB). Musi też eliminować korupcję i koordynować system podatkowy. Podobnie jak w przypadku Polski problemem pozostaje kulejące rolnictwo, choć w Chinach jest to problem zdecydowanie bardziej poważny.
Ujemne saldo w handlu z Chinami