Poniedziałek przyniósł wahania notowań na rynku naftowym. Decyzja o zwiększeniu wydobycia ropy, podjęta w zeszłym tygodniu przez OPEC, przyczyniała się najpierw do spadku cen tego surowca. Uwzględniając przekraczanie przez państwa członkowskie dotychczasowych limitów, uczestnicy rynku liczą bowiem na wzrost dostaw o około 1 mln baryłek dziennie, co stanowi 1,2% światowego popytu. Do uspokojenia nastrojów przyczyniła się też wiadomość o zacieśnieniu współpracy między amerykańską marynarką wojenną a władzami Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu. Ma ona zapewnić bezpieczny załadunek ropy w portach Zatoki Perskiej, co jest szczególnie istotne wobec ciągłej groźby zamachów terrorystycznych.
Początkowy spadek notowań odwróciła informacja o zamknięciu rafinerii ChevronTexaco w stanie Mississippi. W efekcie odżyły obawy przed brakami benzyny podczas rozpoczętego już w USA sezonu motoryzacyjnego. W zeszłym tygodniu niepokój ten zmniejszyły dane, które wykazały wzrost zapasów tego paliwa. W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w lipcu płacono w poniedziałek po południu 35,84 USD w porównaniu z 35,67 USD w końcu sesji piątkowej.
Złoto zdrożało, reagując na spadek kursu dolara do euro oraz jena. W stosunku do waluty japońskiej dolar stracił na wartości po największym od początku roku wzroście tokijskiego indeksu giełdowego Nikkei 225. Natomiast do osłabienia wobec wspólnego pieniądza przyczyniła się obawa, że Zarząd Rezerwy Federalnej nie zaostrza polityki pieniężnej mimo oznak nasilenia inflacji oraz szybszego wzrostu gospodarczego. Na nowojorskim rynku Comex złoto z dostawą w sierpniu zdrożało o 1 USD, do 392,70 USD za uncję.
Osłabienie waluty amerykańskiej znalazło odbicie również w zwyżce notowań miedzi. Głównym powodem był jednak dalszy spadek zapasów tego surowca. W magazynach nadzorowanych przez Londyńską Giełdę Metali zmniejszyły się one w poniedziałek o 1,7%, do 126 075 ton, tj. najbardziej od połowy kwietnia. Od początku roku rezerwy te zmalały o 71%, do najniższego poziomu od prawie 7 lat. Popyt na miedź wiąże się z ożywieniem w gospodarce USA oraz dużym zapotrzebowaniem w Chinach. W Londynie surowiec ten w kontraktach 3-miesięcznych kosztował wczoraj po południu 2768 USD w porównaniu z 2698 USD w końcu zeszłego tygodnia.
Według Caylon - jednostki inwestycyjnej banku Credit Agricole - ceny miedzi zaczną spadać w II półroczu wraz ze zwiększeniem dostaw przez głównych producentów.