Ryszard Krauze, z kontrolowanym przez siebie Prokom Investments, ma papiery dające 27% głosów na WZA giełdowego Prokomu. Jego pozycja w spółce - dzięki odpowiednim zapisom w statucie - jest jednak znacznie silniejsza, niż wskazywałoby na to zaangażowanie kapitałowe.
Projekty uchwał zgłoszone na walne zgromadzenie, które zbierze się 30 czerwca, gwarantują prezesowi utrzymanie dotychczasowych przywilejów, dopóki jego zaangażowanie nie spadnie poniżej 7,5%. Oznacza to, że prezes może sprzedać znaczny pakiet akcji, nie oddając władzy nad Prokomem.
Inwestorzy boją się zmian
Groźba dodatkowej podaży akcji spowodowała, że inwestorzy zaczęli w środę panicznie wyprzedawać papiery integratora. Kurs spadł do 173 zł - najniższego poziomu od grudnia ub.r. - To naturalna reakcja na informację, która na pierwszy rzut oka stanowi zapowiedź, że główny udziałowiec będzie sprzedawać akcje - ocenił Sobiesław Pająk, analityk CDM Pekao. Andrzej Kasperek, analityk DM Banku Handlowego, stwierdził, że rynek został zaskoczony. - Z wcześniejszych deklaracji prezesa wynikało, że nie zamierza w ciągu kilku najbliższych lat zejść poniżej progu 25% - powiedział. Przyjęcie uchwał, jego zdaniem, nie spowoduje, że R. Krauze od razu zacznie sprzedawać akcje. - Będzie to uzależnione od potrzeb finansowych związanych z innymi projektami realizowanymi przez podmioty, które Ryszard Krauze kontroluje - wskazał. Najważniejszym jest Miasteczko Wilanów. Inwestycja, której wartość szacowana jest na ok. 1 mld euro, prowadzona jest przez Prokom Investments.
Budowanie koalicji