Według ankietowanych przez agencję Bloomberga przedstawicieli 23 banków i innych firm działających na rynku, na koniec roku podstawowa stopa funduszy federalnych będzie wynosić między 1,50% a 2,25%. Przeważają opinie, że wzrośnie do 2%. Obecnie jest o połowę niższa.
W komunikacie z ostatniego posiedzenia (4 maja) Fed informował, że wystarczy podnosić stopy w "umiarkowanym" tempie, by nie ryzykować przyspieszenia inflacji. - Zobaczymy, że w najbliższych miesiącach Fed będzie się w "umiarkowanym" tempie wycofywał ze swojej retoryki - komentuje Larry Kantor, szef strategów z nowojorskiego oddziału Barclays. - Fed już teraz musi wcisnąć hamulec - dodaje. Barclays, obok m.in. J.P. Morgan Chase, przewiduje w ankiecie najbardziej radykalne zacieśnienie polityki monetarnej w tym roku.
Wśród ekonomistów panuje zgoda, że już na najbliższym posiedzeniu - ostatniego dnia czerwca - bank centralny podniesie stopy o 0,25 pkt proc. Na to samo wskazują notowania kontraktów futures. Byłby to pierwszy ruch w górę od 2000 r. Oprócz przyspieszającej inflacji (obecnie prognozuje się, że wyniesie w tym roku 2,7%, więcej po raz ostatni notowano cztery lata temu), przekonuje do niego zdecydowana poprawa na rynku pracy. W tym roku przybyło już 1,2 mln etatów.
Bloomberg
Na Wyspach stopy w górę