Niekorzystnie dla posiadaczy akcji kształtuje się sytuacja na wykresie indeksu WIG20. Po tym jak silna fala spadkowa zmniejszyła wartość tego wskaźnika do 1612 pkt (13 maja), można było oczekiwać jakiegoś odreagowania. Niestety, mimo że trwa ono już prawie miesiąc, bykom nie udało się pokonać kluczowego oporu, jaki na wysokości 1700 pkt tworzy luka bessy z 10 maja. Jest to o tyle niekorzystny sygnał, że poziom ten kilkakrotnie w ostatnim czasie był już testowany. Jego znaczenie jest coraz większe i do momentu, kiedy indeks nie zdoła go przebić, kupowanie akcji wiąże się z dużym ryzykiem.
Optymiści za argument przemawiający na korzyść kontynuacji odbicia nie mogą już brać wskaźników technicznych. Po ostatnim silnym wyprzedaniu większość z nich albo znajduje się w okolicy poziomów równowagi, albo zbliża się do stref wykupienia. To natomiast, biorąc pod uwagę wygląd wykresu na przestrzeni ostatnich tygodni, może zapowiadać powrót niedźwiedzia. WIG20 znajduje się bowiem w krótkoterminowym kanale wzrostowym, który można traktować jako formację flagi. Zniżka poniżej 1665 pkt (tutaj znajduje się jej dolne ograniczenie) będzie więc sygnałem sprzedaży. Z wysokości trendu spadkowego, poprzedzającego obecny układ, należy oczekiwać, że indeks spadnie do około 1450 pkt. Dodatkowe sygnały wskazujące na możliwość realizacji tego scenariusza, pojawią się po przekroczeniu wsparcia na wysokości 1612 pkt. Da się wtedy wyznaczyć na wykresie blisko półroczną formację głowy z ramionami. W tym wypadku wysokość figury oznacza przecenę nawet do 1350 pkt. Kontynuacja spadków będzie konsekwencją przebicia średnioterminowej linii trendu wzrostowego, do czego doszło w pierwszej połowie maja.
Omawiane sygnały sprzedaży jeszcze się nie pojawiły i nie warto ich wyprzedzać. Gdyby natomiast rynek zdołał się wybić powyżej 1700 pkt, trzeba będzie o nich zupełnie zapomnieć. W takiej sytuacji realny stanie się powrót w okolice szczytów z połowy kwietnia (1885 pkt).