Czwartkowe Boże Ciało, wespół z niepracującymi giełdami nowojorskimi, wpłynęły na spadek aktywności inwestorów. Przez cały dzień na rynku terminowym niewiele się działo. Było wręcz nudno. Różnica pomiędzy najwyższym a najniższym kursem wyniosła w piątek zaledwie 14 pkt.

Sytuacja techniczna na wykresie kontraktów w sposób oczywisty nie mogła ulec zmianie po takiej sesji. Piątkowa świeczka wpisuje się w trend boczny, z jakim mamy do czynienia od 3 tygodni. Patrząc na wykres dzienny, niewiele wskazuje na to, żeby w przyszłym tygodniu mogło się to zmienić.

Znacznie ciekawiej prezentuje się natomiast wykres w ujęciu tygodniowym. Dwukrotna nieudana próba zamknięcia luki bessy 1696-1727 pkt, czemu towarzyszyło utworzenie lokalnych spadających gwiazd, sugeruje zakończenie korekty i rychły powrót do trendu spadkowego. Czy też, w bardziej optymistycznej wersji, wejście w falę C korekty średnioterminowego trendu wzrostowego. W obu przypadkach oznacza to ponowny test okolic 1600 pkt.

Powyższe wnioski znajdują potwierdzenie na wykresie godzinowym. Środowe wybicie dołem z czterotygodniowego kanału wzrostowego to wyraźny sygnał zakończenia korekty. Konsekwencją tego powinna być zniżka do 1620 pkt. I taki też jest plan na przyszły tydzień.

Niedźwiedzie niepokoić może tylko zbyt duży pesymizm utrzymujący się na rynku. Widać to bardzo dobrze po ostatnim odczycie, publikowanego przez GPW, wskaźnika koniunktury Wigometr. Wśród ankietowanych aż 64% wskazało na spadki, podczas gdy zaledwie 23% postawiło na wzrosty w przyszłym tygodniu. Być może jednak nie ma się czym przejmować. Ostatnio kontrariańska interpretacja tego wskaźnika nie przynosiła dobrych efektów.