Autorzy pomysłu chcą, by różnica między oprocentowaniem krótkoterminowych pożyczek i depozytów na rynku międzybankowym a oficjalną stopą procentową Banku Anglii nie była większa niż 0,25%. Obecnie zdarza się, że odchylenie wynosi nawet 1%. Zmiany obejmą tylko umowy zawierane w funtach szterlingach. Szerokość "przedziału" zostanie z czasem zmniejszona, gdyż - jak oświadczyli przedstawiciele banku centralnego - proponowane regulacje mają na celu ograniczenie zmienności krótkoterminowych stóp procentowych niemal do zera.

- Reforma wzmocni efekt, jaki na rynek międzybankowy wywierają decyzje Monetary Policy Committee [brytyjskiego odpowiednika Rady Polityki Pieniężnej - red.], ustalające wysokość oficjalnej stopy procentowej banku centralnego - powiedział Andrew Deith z Bank of England. Ponadto, zdaniem pomysłodawców regulacji, zmiany "wyjdą na dobre" wielu uczestnikom rynku. "Niewielkie banki sygnalizują nam, że ponoszą straty ze względu na zbyt dużą zmienność krótkoterminowych stóp procentowych. Wpływa to niekorzystnie na liczbę zawieranych transakcji" - czytamy w oficjalnym komunikacie brytyjskiego banku centralnego. Podobnego zdania jest część fachowców. - Uważam, że zmiany idą w dobrym kierunku - powiedział John Maskell z Barclays Capital. - Obecny stan rzeczy daje zbyt duże pole do popisu spekulantom - dodał. Z kolei, według Davida Whelana z Capital Ltd, londyńskiej firmy brokerskiej, nadmierne ograniczenie możliwości spekulacji wyeliminuje z rynku niektórych jego uczestników.