Dane podane wczoraj przez NBP zaskoczyły rynki finansowe. Analitycy oczekiwali deficytu na poziomie 400-480 mln euro, wzrósł on tymczasem do 611 mln euro z 472 mln w marcu. Okazało się, że w kwietniu znacząco zwiększył się import o charakterze inwestycyjnym (maszyny, urządzenia i sprzęt elektryczny, samochody). - Wzrost deficytu jest wyraźnie związany z akcesją do Unii. Szał konsumpcji i robienie zapasów obserwujemy również na Węgrzech i w Czechach - powiedział Lars Christensen, analityk Danske Bank w Kopenhadze. Zwiększone zakupy spowodowały, że kwietniowy import wyniósł aż 6,695 mld euro (wzrost o około 0,5 mld euro w stosunku do marca). Eksport natomiast spadł o 144 mln i wart był 5,589 mld euro. Mimo to, jego wielkość jest o 13,9% wyższa niż rok temu.

Reuters