Projekt ustawy jest teraz w uzgodnieniach międzyresortowych. Dla branży ciepłowniczej nowa regulacja, jeżeli zostanie przyjęta w obecnym kształcie, wnosi jedną zasadniczą i pozytywna zmianę. Zakłady dystrybuujące ciepło po pięciu latach przerwy będą mogły wykazywać zysk.
Koniec z "non profit"?
Dotychczas Urząd Regulacji Energetyki pozwalał spółkom ciepłowniczym na zarabianie, ale tylko do wysokości ich kosztów uzasadnionych, niezbędnych, aby prowadzić działalność (tak zwany non profit). Nowy zapis w projekcie ustawy nie precyzuje natomiast, ile będzie można zarabiać. Wiadomo tylko tyle, że ma to być kilka procent z wartości zaangażowanego kapitału własnego. Niestety, zdaniem przedstawicieli branży, to jedyna zmiana, która może wpłynąć na poprawę jej rentowności. Ta od kilku lat balansuje wokół zera.
Cięcie kosztów nieopłacalne
Wbrew postulatom sektora, nowy zapis nie zachęca do inwestycji w spółkę, co w konsekwencji przyniosłoby obniżenie kosztów dostarczania ciepła. - Teraz firmy, które są w trakcie lub po restrukturyzacji, wykazują niższe koszty działania. W efekcie URE w taryfie na przyszły rok nakazuje im, aby obniżyły cenę ciepła. To niesprawiedliwe i odbiera chęć modernizacji spółek. Przecież restrukturyzacja, to inwestycje w sieć i węzły cieplne. To nie jest tanie - twierdzi Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Jego zdaniem, zakłady ciepłownicze powinny zachować ceny ciepła, a różnicę wynikającą z niższych kosztów przeznaczać na dalszą modernizację. - Teraz nie opłaca się modernizować sieci ciepłowniczej. Spółka mimo poniesionych nakładów nic z tego nie ma. Gdyby pozwalać na inwestycje, ceny ciepła w ciągu kilku lat obniżyłyby się naturalnie dzięki mniejszym stratom w sieciach i na węzłach - dodaje prezes Szymczak.