Ceny ropy naftowej osiągnęły w piątek na londyńskiej giełdzie poziom najwyższy od dwóch tygodni. Zdecydowały o tym obawy, że ciągłe napięcie na Bliskim Wschodzie i strajk w Norwegii zakłócą dostawy tego surowca na światowy rynek. Ataki na rurociągi z początku minionego tygodnia unieruchomiły terminale w Zatoce Perskiej, przez które Irak eksportuje 90% swojej ropy. Naprawa instalacji na pewno potrwa jeszcze kilka dni. Przedstawiciele amerykańskiej administracji ostrzegają, że akty sabotażu i samobójcze zamachy bombowe mogą nasilać się do 30 czerwca, na kiedy wyznaczono datę przekazania władzy w tym kraju miejscowym organom. Czarny scenariusz przewiduje nawet pogrążenie się Iraku w zupełnej anarchii. Wyjście z niej potrwałoby kilka lat, co oznaczałoby długotrwałą destabilizację w całym roponośnym regionie.
Norwegia jest trzecim na świecie eksporterem ropy naftowej. W piątek przystąpiło tam do strajku ok. 200 robotników spośród 2200 zatrudnionych w przemyśle naftowym. Dwa tamtejsze związki zawodowe nie zdołały osiągnąć porozumienia z koncernami naftowymi w sprawie programów emerytalnych. Analitycy tej branży przypominają, że strajki w Norwegii są zazwyczaj krótkie i również ten obecny nie powinien w większym stopniu zakłócić dostaw. Pewnie dlatego ropa pod koniec notowań zaczęła tanieć. Na Międzynarodowej Giełdzie paliwowej w Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w sierpniu kosztowała rano 36,70 USD, a później jej cena spadła do 35,90 USD w porównaniu z 36,21 USD na czwartkowym zamknięciu.
Nikiel był w piątek w Londynie najdroższy od czterech miesięcy - 14,9 tys. USD za tonę - gdyż od pięciu tygodni nieprzerwanie zmniejszają się zapasy tego metalu, w składach monitorowanych przez giełdę. Są już najniższe od trzech lat. To skłoniło fundusze hedgingowe do ponownych zakupów. W styczniu, gdy cena niklu osiągnęła 14-letnie maksimum, fundusze przystąpiły do wyprzedaży kontraktów. Miedź, zgodnie z prognozami, zdrożała w minionym tygodniu o 55 USD. Ale w piątek jej cena spadła i na Londyńskiej Giełdzie Metali tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała po południu 2602 USD, w porównaniu z 2630 USD na czwartkowym zamknięciu.
Informacje o rekordowym deficycie na rachunku bieżącym USA spowodowały dalsze osłabienie dolara, a to pociągnęło za sobą ponowny wzrost cen złota. Jego uncja z dostawą w sierpniu zdrożała na nowojorskim rynku Comex o 5,1 USD, do 394,6 USD.