GZE został wyprowadzony w pole przez niewielką firmę z Czerwionki-Leszczyn, kooperującą m.in. z pobliską kopalnią, koksownią i zakładem odsalania wód kopalnianych. Było to możliwe dzięki przeróbkom instalacji pomiarowej. Z odczytów licznika wynikało, że kontrahent dostarcza GZE więcej prądu niż w rzeczywistości, dodatkowo pobierał energię z systemu GZE. Policja sprawdza teraz, jaki był faktyczny obieg "zaoszczędzonej" w ten sposób energii. Ustala także dokładny czas trwania nielegalnego procederu oraz realną wysokość poniesionych z tego tytułu strat. Tylko w maju tego roku GZE został oszukany na ok. 2,5 mln zł. Firma podejrzewa, że nielegalne działania były podejmowane od pięciu lat, a łączne straty mogą sięgnąć 150 mln zł.
Dotychczas główną bolączką GZE był nielegalny pobór prądu przez użytkowników indywidualnych; roczne straty z tego tytułu szacowane są nawet na 80 mln zł. Wcześniej nie wykryto natomiast oszustw ze strony dostawców energii. GZE należy do grupy kapitałowej Vattenfall.
PAP