Od 1 maja wzrósł z 7 do 22% podatek VAT na roboty drogowe. Zmiana okazała się szczególnie dotkliwa dla wykonawców dróg, budowanych za unijne pieniądze z funduszu SAPARD. Procedury Unii Europejskiej nie przewidują zwiększenia ceny usługi (i tym samym zwiększenia finansowania). Kosztorys ma być stały - taki, jak w podpisanej umowie. Dopłacać do interesu nie zamierzają również zamawiający - czyli samorządy.

Koszty spadły więc na firmy budowlane. - Dla nas oznacza to wzrost ceny o 15%, czyli o różnicę między obiema stawkami VAT - tłumaczy Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. - Pamiętajmy jednak, że większość przedsiębiorstw działa na granicy opłacalności, uzyskując marże około 3% - dodaje prezes.

Na początku roku wydawało się, że problemu w ogóle nie będzie. W omawianej wówczas w Sejmie nowej ustawie o VAT był zapis, że do usług czy towarów, które są współfinansowane ze środków unijnych, stosuje się zerową stawkę VAT. Taką samą, jak przy eksporcie, co dla firm budowlanych byłoby najkorzystniejszym rozwiązaniem. Jednak w ustawie pojawił się dodatkowy zapis, mówiący, że każda inwestycja, współfinansowana ze środków zagranicznych, będzie objęta stawką zero. Wystarczyłoby, żeby ciocia z Londynu dołożyła parę funtów do budowy fabryki, żeby cała inwestycja była zwolniona z VAT. W rezultacie - przepisy te zniknęły podczas prac w Senacie. Jednak resort finansów zapowiadał, że sprawę obniżenia do zera stawki VAT-u na inwestycje współfinansowane przez UE załatwi w rozporządzeniu.

Od wejścia ustawy w życie miną wkrótce 2 miesiące, a rozporządzenia nadal nie ma. Nieoficjalnie wiadomo, że stosowne przepisy są już od pewnego czasu gotowe. Oficjalnie nikt w resorcie nie chce takiej informacji potwierdzić. Drogownicy zastanawiają się więc, ile jeszcze przyjdzie im czekać. - Sprawa ta pokazuje rażącą niekompetencję urzędników. Branża ma tymczasem coraz większe problemy - przyznaje prezes OIGD.