Rozbieżności dotyczą zasad, na jakich mają być przyznawane te dopłaty dla rolnictwa, które wprowadzono już po rozszerzeniu Unii Europejskiej. Nasz rząd uważa, że nie powinny ich dotyczyć ustalenia poczynione przed akcesją. Według naszych władz dotyczą one bowiem tylko tych dopłat, które obowiązywały w UE przed 1 maja br. Komisja Europejska jest zdania, że wszystkie dopłaty i stare, i nowe, maja być przyznawane na takich samych zasadach: rolnicy z państw "nowej" Unii w pierwszym roku otrzymają tylko 25% tego, co ich koledzy ze "starej" Unii.

Druga sporna kwestia to kary za nadmierne zapasy, zmagazynowane w Polsce tuż przed momentem integracji z UE. Według naszych władz narusza to podstawowe zasady prawa europejskiego, w tym zasadę swobodnego przepływu towarów.

Wczoraj rzecznik komisarza UE ds. rolnictwa i rybołówstwa Gregor Kreuzhuber uznał oba zarzuty za bezpodstawne. - W obu sprawach, których dotyczą polskie pozwy, KE ma bardzo mocną podstawę prawną. Nie ma tu żadnej dyskryminacji - uznał. Według niego, sprawa stopniowego dochodzenia do pełnego wymiaru dopłat została precyzyjnie rozstrzygnięta już na szczycie w Kopenhadze. Kary za nadmierne zapasy nie są niczym nowym i były stosowane już w 1995 roku.

PAP