Jego firma jest największym na świecie producentem domowych środków czystości, a wzrost zarobków Bechta wyróżnił go w ub.r., kiedy brytyjskie spółki na ogół ograniczały zwiększanie wynagrodzeń swoich szefów. Przeciętna pensja z premią wzrosła o 9,5%, o połowę mniej niż w 2002 r. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych średnie zarobki prezesów największych spółek wzrosły w ub.r. o 22%.
Brytyjscy inwestorzy zmusili wiele tamtejszych firm do ścisłego kontrolowania premii i ewentualnych dodatków rozłąkowych. Przyjęta w ub.r. ustawa dała akcjonariuszom prawo do głosowania na dorocznych walnych zgromadzeniach w sprawie wysokości płac kierownictwa. W USA takich przepisów nie ma. Na walnym zgromadzeniu Reckitta raport o wynagrodzeniach zarządu zyskał 84-proc. poparcie. Pewnie dlatego, że spółka znacząco przekroczyła plany przychodów netto i zysku wyznaczone na ub.r. Poza tym 5,12 mln funtów Becht zarobił na akcjach, którymi został nagrodzony w ramach długoletniego planu motywacyjnego, a 3,13 mln funtów pozyskał z wykonania opcji na akcje, przyznanych mu w 1999 r.
Łączne zarobki Bechta były aż o 58% większe od zeszłorocznego dochodu prezesa GlaxoSmith-Kline, Jean-Pierre Garniera. Z 7,66 mln funtów zajął on drugie miejsce na liście najlepiej wynagradzanych brytyjskich prezesów. 78 z nich zarobiło w ub.r. ponad milion funtów. Ale tylko sześciu miało pensję przekraczającą tę barierę. Najwyższą "gołą" pensję, 1,32 mln funtów, miał w ub.r. prezes BP John Browne. Średnia pensja wzrosła o 6%, do 650,8 tys. funtów. W 2002 r. wzrost ten wyniósł 9,4%.
Bloomberg