Do decyzji Fed inwestorzy na całym świecie przygotowują się już od tak długiego czasu, że jeśli nastąpi podwyżka stóp procentowych o 25 pkt bazowych, to zapewne przejdzie bez echa. Dużo ważniejsze będzie to, co da się wyczytać z komentarza towarzyszącego posiedzeniu. Chodzić będzie o wszelkie sygnały dotyczące tempa i skali zaostrzania polityki pieniężnej. Wszelkie zmiany o utrzymującej się czy wręcz rosnącej presji inflacyjnej mogą zostać odebrane negatywnie przez rynki. Wszyscy zdają sobie sprawę, że kiedy w 1999 r. ostatni raz amerykański bank centralny zaczął podnosić koszty pieniądza, miał na celu przeciwdziałanie wzrostowi inflacji. Teraz z pełną świadomością dopuścił do pojawienia się tendencji inflacyjnych. Realne stopy procentowe (uwzględniające wskaźnik zmian cen konsumpcyjnych w gospodarce) wynoszą obecnie minus 2%, podczas gdy pięć lat temu były o 5 pkt proc. wyższe. Właśnie różnica w poziomie realnych kosztów pieniądza daje wyobrażenie o przestrzeni do zacieśniania polityki monetarnej.
Z dwóch pozostałych scenariuszy - pozostawienia stóp na niezmienionym poziomie oraz podwyżki o 50 pkt bazowych - bardziej prawdopodobny jest ten drugi. Nie mógłby zostać dobrze odebrany przez inwestorów. Przekonałby, że cykl podnoszenia kosztów pieniądza może mieć większe tempo, niż dotychczas zakładano.
Letnie zyski
W wielu komentarzach amerykańskich analityków pobrzmiewa nadzieja na to, że letnie miesiące będą korzystne dla posiadaczy akcji. Statystyka dotycząca szerokiego rynku w USA za ostatnie 14 lat nie prowadzi do jednoznacznych wniosków. Rzeczywiście, częściej (8 razy) indeks S&P 500 na koniec sierpnia miał wyższą wartość niż na koniec czerwca. Jednak przeciętny zysk w tych dwóch miesiącach był ponad dwa razy mniejszy niż średnia strata - 3,8% wobec 7,8%. W sumie więc inwestorzy w letnich miesiącach tracili średnio 1,2%. Jednocześnie optymiści zwrócą bez wątpienia uwagę, że w 1994 r., do którego często porównuje się trwającą na giełdach w Stanach Zjednoczonych konsolidację, indeks zyskał latem aż 7%. Nie przeszkodziły w tym występujące wtedy podwyżki stóp procentowych. Jednak w roku 1999, kiedy też zaczął się cykl zaostrzania polityki pieniężnej, S&P 500 spadł w lipcu i sierpniu o 3,8%.
Można więc powiedzieć, że o ile amerykańska giełda rośnie latem, to zyski nie są aż tak bardzo zachwycające. Natomiast, gdy podczas letnich miesięcy panuje zła koniunktura, to przynosi inwestorom wyraźne straty.