W wyniku ostatnich zwyżek WIG20 znalazł się niemal dokładnie na poziomie szczytu z 2 czerwca (1717,5 pkt). Wyraźne ożywienie pod koniec piątkowej sesji i zamknięcie na poziomie dziennego maksimum sugeruje kontynuację wzrostu w poniedziałek. Trwała zwyżka nie będzie jednak łatwa ze względu na bliskość wspomnianego szczytu oraz zaczynający się zaraz nad nim następny opór, utworzony przez trzy czarne świece z początku maja. Szczególnie istotną barierą powinna okazać się okolica 1765 pkt z powodu znajdującej się na tym poziomie górnej połowy długiego czarnego korpusu. Zasięg ewentualnego wzrostu można oszacować także rysując wzrostowy kanał trendowy. Dolna linia tego kanału przechodzi przez dołki z 17 maja i 18 czerwca. Górna linia (opór) jest równoległa do niej i przechodzi przez szczyt z 2 czerwca. Jeśli WIG20 będzie rósł w takim tempie jak ostatnio, to zetknie się z górną linią kanału na poziomie 1740 pkt.

Z dalszej perspektywy WIG20 wygląda znacznie gorzej. Spadek z kwietnia i maja miał dużą dynamikę, a wzrostowe korekty w ramach tej zniżki były stosunkowo małe. Trend wzrostowy trwający od połowy maja wygląda znacznie słabiej. Mimo że trwa już sześć tygodni, to zdołał zniwelować zaledwie około 40% spadku trwającego cztery tygodnie. Z kolei dwie spadkowe korekty, które wystąpiły w trakcie jego trwania, były dynamiczne i za każdym razem niwelowały ponad połowę wcześniejszego wzrostu.

Jeśli opisany wcześniej kanał faktycznie zadziała, to będziemy mieli do czynienia z typową flagą, po której należy spodziewać się wybicia dołem i kontynuacji trendu spadkowego. Teoria Elliotta prowadzi do identycznych wniosków. Kwietniowo-majowy spadek dzielił się na pięć fal niższego rzędu, a jego dynamika była typowa dla fal impulsu. Można więc uznać go za falę A. Z kolei trend wzrostowy z ostatnich tygodni wygląda na korekcyjną trójkę (fala B) i nawet ewentualny wzrost do 1765 pkt niewiele zmieni pod tym względem. Z takiego oznaczenia wynika, ze niedługo zacznie się fala C, która sprowadzi WIG20 w pobliże 1400 pkt.