Firma Ray&Berndtson, przy współpracy z Warsaw MBA Association (WMBAA) i Warsaw Executive MBA (WEMBA) przy SGH, po raz pierwszy przeprowadziła badania poświęcone perspektywom na rynku pracy po ukończeniu programu MBA w naszym kraju. Badania udowodniły, że tytuł MBA uzyskany w Polsce, mimo różnych opinii, wciąż otwiera drzwi do kariery. Ale pokazały jednocześnie, że oczekiwania kandydatów związane z ukończeniem studiów są wygórowane. Tym bardziej że w obecnych warunkach dużo trudniej o błyskotliwą karierę, niż w początkowym okresie transformacji.
- Menedżerowie powinni sobie uświadomić fakt, że wiedza i umiejętności, jakie dają studia MBA, powinny być ich elementarnym zapleczem, a nie, jak przez lata postrzegano w Polsce MBA, ukoronowaniem menedżerskiej kariery - podkreśla Grażyna Leśniak-
-Łebkowska, szef programu Warsaw Executive MBA. Jej zdaniem, studia te po prostu pozwalają na kompetentne wypełnianie kierowniczej roli ludziom, którzy bardzo często robią to intuicyjnie. Tym bardziej że większość uczelni w ramach podstawowych kierunków nie przygotowuje do prowadzenia projektów, a już tym bardziej do zarządzania ludźmi.
Pierwszym zaskoczeniem dla badanych absolwentów był ograniczony wpływ ukończenia studiów MBA na wzrost wynagrodzenia. Jedna czwarta badanych uznała, że studia "trochę" wpłynęły na podwyższenie zarobków, a 40% uważała, że "niewiele". Choć zdarzały się wyjątki - jeden z menedżerów po uzyskaniu tytułu MBA zaczął zarabiać 3,5-krotnie więcej. Faktem jest jednak, że już w momencie rozpoczynania studiów średnie zarobki badanych przekraczały 18 tys. zł brutto i dalsze znaczące podwyżki płac mogły już nie być brane pod uwagę przez pracodawców.
Nie lepiej wygląda sprawa awansu w ramach dotychczasowego zatrudnienia - połowie ankietowanych absolwentów MBA w ogóle w tym nie pomógł. Odmiennego zdania była jedna trzecia badanych.