Z turnieju w Portugalii odpadła już większość faworytów: Francja, Włochy, Hiszpania i Anglia. W półfinałach znalazła się natomiast Grecja, za której zwycięstwo w całych mistrzostwach William Hill wypłaci 100 funtów za każdego postawionego przed ich rozpoczęciem, czy Czechy, których triumf wyceniano na 14 do 1.
- Kiedy wygrywają outsiderzy, można zakładać, że bukmacherom nie dzieje się krzywda, więc na pewno nie mam powodów, by narzekać - stwierdził David Harding, dyrektor generalny Williama Hilla, w wypowiedzi dla agencji Bloomberga. - Wolelibyśmy jedynie, żeby Anglia doszła do samego finału, bo to podtrzymałoby zainteresowanie u nas w kraju - przyznał. Przed Euro 2004 rzecznik Graham Sharpe mówił, że w ciągu turnieju firma liczy na zysk w wysokości ponad 50 mln funtów (91 mln USD). Dwa lata temu podczas mistrzostw świata w Korei i Japonii zyski wyniosły 40 mln funtów.
W pierwszych 19 tygodniach tego roku William Hill zarobił 22% więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Zyski zwiększyły się w dużej mierze dzięki niespodziewanym rozstrzygnięciom podczas wyścigów konnych w Cheltenham, jednych z najbardziej znanych na świecie. Na 20 gonitw tylko 5 wygrali faworyci (w ub.r. wygrali 10). - Powiedziałbym, że dobry turniej piłkarski jest tak samo dobry, jak dobry Cheltenham - stwierdził Harding. - Ten (w Portugalii) na pewno taki jest - dodał. Bloomberg